wtorek, 11 czerwca 2013

Think happy thoughts, think happy thoughts, think happy thoughts...

Tak wiele tatuaży, tak mało miejsca na ciele. Tak wiele pomysłów na fryzurę, a tak mało odwagi, by je wykorzystać. Tyle chciałabym zrobić, a tak mało potrafię.
Czyżbym...wracała do normalności? Czyżby cała romantyczność ze mnie ulatywała? Jakoś nie specjalnie chce mi się w to wierzyć. Za każdym razem, gdy już myślę, że czegoś nie ma, to wraca, dwa razy mocniej. A nie wiem, cy byłabym gotowa na "miłość do porzygu" x2.
Nareszcie kończy się szkolny zapierdziel, nareszcie kończy się szkolny stres, ale nie mogę powiedzieć, że nareszcie kończy się szkoła, bo nie chcę, żeby się kończyła. Dopiero teraz, kiedy cała moja klasa jest najbardziej zżyta, musimy się rozstać.
Życie czasami ssie, prawda, ale to nie znaczy, że będzie tak cały czas... mam rację?
Już i tak jest lepiej niż było.
Czasami dzień bez pewnych osób jest lepszy. Ale już dzień bez innej osoby - gorszy.

Wróciłam do My Chemical Romance. Zakochałam się w Marinie Diamandis.

Marina Diamandis / kobieta ideał part II


poniedziałek, 10 czerwca 2013

I just want it to be perfect, to believe it's all been worth the fight...

"Chcę po prostu, żeby było idealnie. Chcę uwierzyć, że to wszystko było warte walki..."

Może ktoś wreszcie ułożyć ten uczuciowy bajzel w mojej głowie? Byłabym wdzięczna...
Nic się nie dzieje. Oceny dobre. Samopoczucie... pomińmy ten aspekt mojej egzystencji.
Jaki mam mieć stosunek do osoby, która usiłuje zniszczyć to, co ja próbuję zbudować? Spaliłam wszystkie mosty, które zbudowałyśmy, myślałam, że już cię nie obchodzę. Widocznie nie. Wydaje mi się, że znów próbujesz dotknąć się czegoś, tylko po to, żeby to zabić. Nie tym razem. Nie dam ci się.
"Jestem tylko człowiekiem ,ale ty nie potrafisz tego zrozumieć. Te same sztuczki, które kiedyś mnie ogłupiły, zaprowadzą cię donikąd. Nie jestem już tym dzieciakiem z twoich wspomnień. Teraz potrafię walczyć o siebie." Może nie do końca potrafię walczyć o to, co chcę uzyskać, a ty chcesz mi odebrać, ale nie poddam się. "Zrzekną się ciebie przyjaciele. Tak się to zaczyna i kończy."
Zdecydowanie zbyt dużo myśli przebiega przez moją głowę. Nie wiem, dlaczego tak bardzo wszystko sobie utrudniam. Nie, ja nie utrudniam, ja się angażuję uczuciowo, czego nie powinnam robić.
Ale nie chce znów wyjść na bezuczuciową, chłodną szmatę. Nie przed Tobą.


"(...)Czasami Cię ignoruję, żeby poczuć kontrolę,
Ale tak naprawdę Cię uwielbiam i nie mogę Cię zostawić.

Mam dość fantazji, które przykrywają, co jest złe.
(...)
Wysyłam najserdeczniejsze pozdrowienia z Piekła.
Nigdy nie słałam po miłość,
Nigdy nie miałam serca do naprawienia,
Bo zawsze, zanim cokolwiek się zaczęło,
Widziałam koniec.

(...)
Czuję, że to całkiem niezły żart,
Kiedy nie grasz głównej roli w czyimś sercu.
Wiesz, że raczej będę sama, niż grała rolę drugoplanową,
Skoro nie mogę dostać głównej."



niedziela, 9 czerwca 2013

I thought I would be happy by now...

"Myślałam, że do dziś powinnam już być szczęśliwa..."

Nie wytrzymuję psychicznie wszystkiego, co się dzieje. Za dużo nauki, za dużo uczuć, za dużo wszystkiego.
Najgorszy jest moment, w którym zdajesz sobie sprawę, że jedyna osoba, która może cię pocieszyć to ta, która rani cię najbardziej.
wszechobecny brak chęci do życia. Dajcie mi spokój.

"Przepłakane noce nigdy nikomu nie pomagają. Sprawiają, że stajesz się jeszcze bardziej mizerny, niż kiedykolwiek byłeś.
- Czemu tak się śmiejesz? - zapytała Susanne, siadając po mojej prawej stronie. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej. - Blondyn czy brunet? - postawiła kubek z kawą na małym stoliku.
- Brunet. - podciągnęłam kolana pod brodę.
- Oczy niebieskie czy brązowe?
- Niebieskie.
- Uśmiech? - wypytywała dalej.
Oparłam czoło na kolanach, żeby schować uśmiech, zdradzający wszystko.
- Zabójczy.
Susanne przytuliła mnie do siebie.
- Wiesz, Sus... to ten typ chłopaka, któremu byłabym w stanie oddać ostatnią żyletkę. - brunetka uśmiechnęła się szeroko. Była szczęśliwa, że wreszcie znalazłam kogoś takiego.
Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że mój ideał będzie kolejną blizną na ramieniu."

- "The give up of the Broken"

"Krok pierwszy: mówisz, że musicie porozmawiać.
On mówi: "Proszę, usiądź. To tylko rozmowa."
Grzecznie uśmiecha się do ciebie,
A ty wyglądasz, za jakieś okno po twojej prawej.
On idzie w lewo, a ty zostajesz między wierszami strachu i winy.
Zaczynasz się zastanawiać, po co w ogóle przyszłaś.
(...)
Pozwól mu wiedzieć, że wiesz najlepiej,
Bo w końcu i tak wiesz najlepiej.
Starasz się prześliznąć obok jego obrony,
Bez stracenia niewinności.
Spisz listę tego, co jest źle.
Tego, co już mu powiedziałaś.
I módl się do Boga, żeby cię usłyszał.

Będę modlił się do Boga, żeby cię usłyszał.
(...)
Podczas, gdy on zaczyna podnosić głos,
Ty zniżasz swój i stawiasz go przed ostatnim wyborem.

Będziesz podążała drogą, aż w końcu ją zgubisz,
Albo odetniesz się od wszystkich, za którymi szłaś.
A on zrobi jedną z dwóch rzeczy,
Przyzna się do wszystkiego,
Albo powie, że nie jest już taki sam,

A ty zaczniesz się zastanawiać, po co w ogóle przyszłaś.
- Co zrobiłam źle?
Straciłam przyjaciela, gdzieś w gorzkim świecie.
I nie spałabym przez całą noc dla ciebie,
Ale czy wiedziałam, jak uratować życie? -
Jak uratować życie?"


piątek, 7 czerwca 2013

Never let this go...

Nie mam nawet siły pisać. Nic mi się nie chce. Wszystko mnie boli. Jestem zła. Nie, nie jestem zła. Jestem... rozczarowana, chyba tak można to nazwać. Rozczarowana i smutna. Tak wiele rzeczy mnie boli. W tym momencie, to aż mi się płakać chce.
Niektórzy ludzie ranią nas nieświadomie. Jednak gorzej, gdy to my myślimy, że oni robią to nieświadomie, podczas gdy oni doskonale wiedzą, co robią. Taka mała gra manipulacji polegająca na bawieniu się ludzką psychiką. A co jeśli moja psychika nie jest tak silna? Po prostu... boli mnie to wszystko, bo wiem, że nie jestem najlepsza, najmądrzejsza, itd. i boję się, że... szybko zastąpisz mnie kimś lepszym.
Idę spać. Jutro GRoT. Życzcie powodzenia.
Dobranoc.

"Może jeśli moje serce przestanie bić,
To nie będzie bolało to tak mocno.

I już nigdy więcej nie będę musiała się do kogoś odzywać.
Proszę, nie zrozum mnie źle,
Bo nigdy sobie tego nie odpuszczę.
Ale nie potrafię znaleźć słów, by powiedzieć Ci,
Że nie chcę być sama.

A teraz czuję się, jakbym w ogóle Cię nie znała.
Pewnego dnia będziecie mieli dość powtarzania, że wszystko jest OK.
I aż do tego momentu na pewno będę udawała tak,
Jak udaję dzisiaj.
Proszę nie zrozum mnie źle, bo nigdy sobie tego nie odpuszczę.
Ale nie nie potrafię znaleźć słów, by powiedzieć Ci,
Że nie chcę być sama.
A teraz czuję się, jakbym w ogóle Cię nie znała.
'Odpuść sobie... Odpuść sobie...'
Nigdy sobie tego nie odpuszczę,
Ale nie potrafię znaleźć słów, by powiedzieć Ci,
Że czuję się, jakbym w ogóle Cię nie znała."



czwartek, 6 czerwca 2013

Pushing back all the unnecessary pressure...

Cztery z fizyki, pięć z biologii. Będzie pasek. >.< Nie widziałam go dwa lata.

Jutro spotkanie motywacyjno-oryganizacyjno-ogarniające. Czyli X czasu słuchania tego samego jeszcze raz. Ale chyba już się przyzwyczaiłam.
Dlaczego uwielbiamy ludzi najbardziej, kiedy mamy się z nimi rozstać?
Ja wiem, że nazywałam ludzi z mojej klasy "debilami" itd, ale to moi debile. Nie chcę ich zostawiać. Będę tęskniła, na pewno.
Byłam złożyć podanie w Miarce i jeśli się dostanę, to Olę znajdziecie na prawie każdej przerwie przy automacie z kawą, lub w każdym możliwym kącie. Tak, żebym nie musiała z nikim rozmawiać.
Dzisiaj byłam tam z Anią na przerwie. Jak tam było cicho. Matko. W ogóle nie czułam tego, że była przerwa. Co prawda młodzież na korytarzach mogła na to wskazywać, ale brak gwaru już nie. Tylko szmer cichych rozmów, tyle. Mogłabym do tego przywyknąć. Uśmiecham się do siebie, bo wiem, że dałam radę. A było ze mną źle. Oj, bardzo źle. Bałam się, że nie dam rady, że nie zdążę z niczym, że wszystko pójdzie nie po mojej myśli. W jak wielkim błędzie byłam. Okazało się, że nauczyciele jednak mają jakieś tam serce. Jest dobrze. Będzie dobrze.

"(...) Sól w moich ranach, ale nie potrafię wyleczyć tego, co czuję do Ciebie.
(...) Ten mały całus, który skradłeś,
Trzymał moje serce i duszę.
I jak jeleń w świetle reflektorów spotykam swoje przeznaczenie.
Nie próbuj walczyć ze sztormem.
Wypadniesz za burtę.
Przypływ zaniesie mnie z powrotem do Ciebie.
Na swoim łożu śmierci, wszystko, co będę widziała to Ty.
Życie może opuścić moje płuca,
Ale moje serce zostanie z Tobą.

Ten mały całus, który skradłeś,
Trzymał moje serce i duszę.
I jak duch w ciszy znikam...
Nie próbuj walczyć ze sztormem.
Wypadniesz za burtę.
Przypływ zaniesie mnie z powrotem do Ciebie.
Fale pociągną nas w dół.
Przypływ zaniesie mnie z powrotem do Ciebie.
Ten mały całus, który skradłeś,
Trzymał moje serce i duszę.
I jak jeleń w świetle reflektorów spotykam swoje przeznaczenie.
Nie próbuj walczyć ze sztormem.
Wypadniesz za burtę.
Przypływ zaniesie mnie z powrotem do Ciebie."


Bring Me The Horizon - Deathbeds (feat. Hannah Snowdon)



Hannah Pixie Snowdon / kobieta idealna *.*

środa, 5 czerwca 2013

I've gone for too long living like I'm not alive...

Oklejałam teczkę do liceum, słuchając muzyki i wraz z przyklejeniem pierwszego paska taśmy klejącej usłyszałam: "Oto początek końca.". Tym razem Bring Me The Horizon nie mieli racji. Ale przecież nie wiem, co ma dla mnie przyszłość - to już ustaliłam. Zakręcony tydzień ciąg dalszy. Jutro zwolnienie z religii i biegusiem do Miarki złożyc podanie, później wrócić i biegusiem do szkoły napisać zaległy sprawdzian z WOS-u, w czasie lekcji poużerać się jeszcze trochę z panią z fizyki w nadziei, aby nie zmieniła zdania i jednak dała mi proponowaną czwórkę. Muszę jeszcze znaleźć stary zeszyt z geografii, bo już dzisiaj mi pani pozwoliła przynieść na jutro, a miło być dzisiaj. Ale 5+ ze sprawdzianu, na który uczyło się 2 godziny (z facebookiem, tumbelerem i innymi fashion-blogami) w pełni mnie satysfakcjonuje. :)
Przeżyć jutro i dalej będzie z górki. W piątek ostatnie przygotowania do sobotniego GRoT'u. W międzyczasie wypadałoby się jeszcze pouczyć do sprawdzianu z historii w poniedziałek. Układ prosty 5 ze sprawdzianu = 5 na koniec roku. 4 ze sprawdzianu = 4 na koniec roku.
Damy radę. "Co cię nie zabije, to trwale okaleczy cię wzmocni".

"Za długo żyłam tak, jakbym była martwa,
Więc dzisiaj zacznę od nowa,
Zaczynając od Ciebie i mnie.
Kiedy to wspomnienie zniknie upewnię się,
Że zostanie zastąpione.

Z szansami, które wzięłam i nadzieją, którą mam.
I czy już Ci powiedziałam?
Że nigdzie się nie wybieram,
bo czekałam na cud
I nie odpuszczam sobie.

Nie pozwolę Ci postawić krzyżyka na cudzie,
Bo może Cię uratować.
Nauczyliśmy się uciekać
Od wszystkiego, co jest dla nas niewygodne.
Pogrzebaliśmy smutek, żeby nikt nigdy się nie dowiedział,
Że w środku jesteśmy złamani.

Staram się poukładać wszystko na nowo,
Osuszyć łzy i zabić lęki,
Ale czy już Ci powiedziałam? Mówiłam Ci już?
Że nigdzie się nie wybieram,
bo czekałam na cud
I nie odpuszczam sobie.
Nie pozwolę Ci postawić krzyżyka na cudzie,
Bo może Cię uratować.

To nie wiara, jeśli użyjesz swoich oczu.
Oh, dlaczego?
Zróbmy to dobrze tym razem.
Zostawmy wszystko za sobą.

Oh, dlaczego?
Zróbmy to dobrze tym razem.
To nie wiara, jeśli użyjesz swoich oczu.
Za długo żyłam tak, jakbym była martwa,
Więc dzisiaj zacznę od nowa,
Zaczynając z Tobą
I nie chcę uciekać od wszystkiego, co jest dla mnie niewygodne.
I po prostu chcę, nie,
Ja potrzebuję tego, aby ten ból skończył się tu i teraz.

Nigdzie się nie wybieram,
bo czekałam na cud
I nie odpuszczam sobie.
Nie pozwolę Ci postawić krzyżyka na cudzie,
Bo może Cię uratować."





sobota, 1 czerwca 2013

I don't know what I want and I don't know what future holds...

Przeraża mnie trochę to, że nie wiem, co ma dla mnie przyszłość.
Nadszedł ten moment, w którym naprawdę nie wiem, czego chcę.
Nie wiem, kim chcę być. Nie wiem, co chcę robić w życiu. Nie wiem, co chcę robić ze swoim życiem. Nie wiem, kim będę. Nie wiem, co się stanie. Nie wiem, czy mam w ogóle przed sobą jakąś przyszłość.
I nie wiem, co się teraz ze mną dzieje.
"Podnoszę się i znowu upadam.
Podnoszę wzrok i nikogo nie ma w pobliżu.
Jest tak cicho, nienawidzę tego.
Jak mogłam pozwolić, żeby do tego doszło?
Jeszcze jeden drink i wszyscy mnie opuszczą.
(Może) Moim przeznaczeniem jest chodzić po tym świecie samej.
(Nie wiem, czy) Podoba mi się on bardziej samej.
Poprzez te wszystkie rzeczy, które zrobiłam,
Kim jest ten człowiek, którym się stałam?"


Mamy Dzień Dziecka. Siedem okrągłych dni do GRoT'u. 13 dni do wystawienia ocen (a chemia leży). 24 dni do komersu. 28 dni do końca tej mordęgi. 28 dni i opuszczę miejsce, w którym egzystowałam przez większość czasu w ciągu ostatnich trzech lat. Nie wiem, jak sobie poradzę w liceum. Nie wiem, czy w ogóle sobie poradzę. Ba! Ja nawet nie wiem, czy dożyję. Tyle trzeba zrobić, a tek mało czasu. Nadrobienie geografii, informatyki. Złożenie papierów do szkoły. Ostatnie kartkówki, sprawdziany, projekty, przedsięwzięcia, oczekiwania. Oczekiwania, które mam wobec siebie, są za wysokie. Ja nawet nie mam czasu, żeby spać. A tyle trzeba jeszcze zrobić. Tyle trzeba jeszcze przeżyć. Przez tyle trzeba jeszcze przejść. Potrzebuję przerwy. Nie za 28 dni. Ja potrzebuję jej już, teraz, zaraz.
Muszę odetchnąć i spojrzeć na rzeczy trzeźwym umysłem. A nie umysłem naćpanej kawą, wiecznie niewyspanej, zdołowanej Oli.

"- Możemy zostać przyjaciółmi, prawda? Nic to nie zmieni? - spytał mnie Frank.
Osłupiałem. Człowiek, przed którym uzewnętrzniłem całe swoje uczucia, pytał mnie o coś takiego.
- Tak. Jasne. - wydukałem w odpowiedzi.
Zrobię wszystko, byle byś tylko był. - pomyślałem. Nie mogłem go stracić, bo nie czuł do mnie tego, co ja do niego. Chociaż zależało mi, to przynajmniej w ten sposób mogłem go zatrzymać przy sobie." 

- A Spitting Of The Mind