Czyżbym...wracała do normalności? Czyżby cała romantyczność ze mnie ulatywała? Jakoś nie specjalnie chce mi się w to wierzyć. Za każdym razem, gdy już myślę, że czegoś nie ma, to wraca, dwa razy mocniej. A nie wiem, cy byłabym gotowa na "miłość do porzygu" x2.
Nareszcie kończy się szkolny zapierdziel, nareszcie kończy się szkolny stres, ale nie mogę powiedzieć, że nareszcie kończy się szkoła, bo nie chcę, żeby się kończyła. Dopiero teraz, kiedy cała moja klasa jest najbardziej zżyta, musimy się rozstać.
Życie czasami ssie, prawda, ale to nie znaczy, że będzie tak cały czas... mam rację?
Już i tak jest lepiej niż było.
Czasami dzień bez pewnych osób jest lepszy. Ale już dzień bez innej osoby - gorszy.
Wróciłam do My Chemical Romance. Zakochałam się w Marinie Diamandis.
Marina Diamandis / kobieta ideał part II

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz