Czy mnie to właściwie obchodzi? Stwierdzam, że nie... Skoro sprawy mają się tak, a nie inaczej, to chyba sama powinnam mieć to wszystko w dupie, prawda?
Przestanę się wreszcie Tobą zamartwiać, przestanę sobie tłumaczyć Twoje wady, przestanę się łudzić, przestanę się zadręczać i będzie OK. Nie mogę być uwiązana, przywiązana do czegoś, kogoś, kto nawet nie ma pięciu minut, które mógłby mi poświęcić na głupie "cześć"... Nawet po (jak dla mnie) zbyt mało obszernym tłumaczeniu. Bo co z tego, że ja będę mówiła, skoro nie chcesz tego zrozumieć.
Właściwie, to są dwie osoby, które niemiłosiernie działają mi na nerwy w ostatnim czasie. Z resztą, ten, kto mnie nie wnerwia jest człowiekiem wręcz świętym. Przecież i tak nie obchodzi Cię, co czuję... a dobrze wiesz, jak łatwo mnie złamać. Udało Ci się... Ale pozbieram się. Pozbieram się tak, jak zwykle. Sama.
Dzisiejsza piosenka mówi o dwóch osobach jednocześnie... Tobie i tobie, was
"Zastanawiam się, czy byś zauważył,
Gdyby zamknęli mnie i wyrzucili klucz.
Musisz mieć otwarty umysł
I dużo jeszcze się o mnie nauczyć.
Zawsze masz coś do powiedzenia,
Nie obchodzę Cię,
Ale i tak nie słuchasz.
Wiesz, że raczej nie będę się w ogóle odzywała
I była dumna z siebie, bo zburzyłam te ściany.
(...)
Musisz przygotować się na to, że to nadejdzie.
Mówisz, jakbyś wiedział wszystko,
Ale nie wiesz nic.
Możemy to załatwić jak cywilizowani ludzie,
Albo spotkaj się ze mną z tyłu tylko po to,
Żeby znów rozwiązać to wszystko w środku.
Całe życie czekałam,
Odkąd pamiętam,
W strachu oczekiwałam twojego upadku.
I nie czekałam długo.
Nie odpuszczę sobie swojego życia,
Dopóki nie będę widziała, że masz dość.
(...)
Chcesz tego, masz to...
Zawsze byłaś stratą czasu.
Chcesz tego, masz to...
Przyjaciel dla ciebie nie jest przyjacielem dla mnie.
Chcesz tego, masz to...
Kiedy wreszcie zaczniesz zachowywać się adekwatnie do swojego wieku?
Chcesz tego, masz to...
Jesteś powodem, dla którego rzeczy muszą się zmienić.
Kiedy będziesz upadać,
Będę jedyną osobą, która się odwróci.
Kiedy zadzwonisz,
Będę pierwszą, która powie, że nie może zostać.
To już koniec, znalazłam lepszy sposób,
Aby utrzymać was z daleka ode mnie.
I tak jest mi lepiej..."
niedziela, 30 czerwca 2013
sobota, 29 czerwca 2013
To write love on her arms...
Sama nie wiem, od czego zacząć... Sama już nie wiem, co czuję... Zwykła pustka, nicość, czarna dziura, w której powinny być uczucia. Chciałabym płakać, żeby wiedzieć, żaby upewnić się, że jeszcze żyję. Oddychanie nie ma w tym momencie najmniejszego sensu. Z resztą.. i tak jestem w stanie brać teraz tylko krótkie oddechy, bo łzy się zbierają, a nie potrafią wypłynąć, bo gula w gardle powstała, a nie mogę jej przełknąć. Ja nie wiem, o co chodzi. My nigdy nawet nie byliśmy tak blisko, żeby teraz mogła czuć coś takiego. Po prostu dwójka znajomych, pomiędzy którymi do czegoś kiedyś tam doszło i to jedno nie potrafi się po tym ogarnąć. Ranisz mnie, wnerwiasz mnie, nie mogę na Ciebie patrzeć, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że nigdy nie będziesz mi obojętny.
Znów płaczę... przynajmniej żyję.
Jedna piosenka zmieniła całą koncepcję dzisiejszego wpisu. Oni wszyscy mają rację... "Nie wiesz, jak to jest obudzić się w środku nocy, bojąc się pocałunku żyletek..."
Nie potrzebuję wiele, nie chcę wiele, nie oczekuję wiele. Tylko, żeby ktoś, ktokolwiek, był... Tak po prostu. Realnie. Obok. Zawsze przy mnie. Mogę mieć jedynie nadzieję, bo siły do walki już nie mam. Tyle zapału, marzeń, chęci... i nawet nie wiesz, że to, że wszystko ze mnie uszło, to Twoja wina...
Usiądź obok, porozmawiaj, powiedz, jak sprawy się mają... albo zapomnij, że kiedykolwiek istniałam...
"Nie zostawi tej nocy w spokoju
I w ogóle nie będzie spała.
I cały ten smutek, który wyładowuje na sobie,
Wraca i zostawia ją, krwawiącą na podłodze.
I ona wie,
Och, jak dobrze wie,
Jak wiele brzydkich rzeczy jest na tym świecie.
Bezużyteczna,
Samo-destrukcja,
Próbuję zapanować nad tym,
Znaleźć powód,
Zrekonstruować.
(...)
Gwiazdy chowają się teraz.
Ale tam ciągle coś jest.
I ona wie,
Och, jak dobrze wie,
Jak okropnie dużo pięknych rzeczy jest na tym świecie.
Latarnie, świecą jasno,
Rozświetlając ciemność chodnika.
Świecą, podczas gdy my oni próbują wypisać na jej moich
Ramionach miłość, którą tak pragnę poczuć.
Wreszcie dowiedzą się, że w środku,
Mam złamane serce, które ktokolwiek mógłby ocalić.
Już dobrze.
I gwiazdy zawsze tam są,
Choć tęsknimy za nimi w tym brudzie i w chmurach
Tęsknimy za nimi w burzach.
Pamiętaj nadzieję,
Pamiętaj nadzieję,
Trzymaj się nadziei,
Miej nadzieję,
Trzymaj się nadziei,
Miej nadzieję."
Znów płaczę... przynajmniej żyję.
Jedna piosenka zmieniła całą koncepcję dzisiejszego wpisu. Oni wszyscy mają rację... "Nie wiesz, jak to jest obudzić się w środku nocy, bojąc się pocałunku żyletek..."
Nie potrzebuję wiele, nie chcę wiele, nie oczekuję wiele. Tylko, żeby ktoś, ktokolwiek, był... Tak po prostu. Realnie. Obok. Zawsze przy mnie. Mogę mieć jedynie nadzieję, bo siły do walki już nie mam. Tyle zapału, marzeń, chęci... i nawet nie wiesz, że to, że wszystko ze mnie uszło, to Twoja wina...
Usiądź obok, porozmawiaj, powiedz, jak sprawy się mają... albo zapomnij, że kiedykolwiek istniałam...
"Nie zostawi tej nocy w spokoju
I w ogóle nie będzie spała.
I cały ten smutek, który wyładowuje na sobie,
Wraca i zostawia ją, krwawiącą na podłodze.
I ona wie,
Och, jak dobrze wie,
Jak wiele brzydkich rzeczy jest na tym świecie.
Bezużyteczna,
Samo-destrukcja,
Próbuję zapanować nad tym,
Znaleźć powód,
Zrekonstruować.
(...)
Gwiazdy chowają się teraz.
Ale tam ciągle coś jest.
I ona wie,
Och, jak dobrze wie,
Jak okropnie dużo pięknych rzeczy jest na tym świecie.
Latarnie, świecą jasno,
Rozświetlając ciemność chodnika.
Świecą, podczas gdy
Ramionach miłość, którą tak pragnę poczuć.
Wreszcie dowiedzą się, że w środku,
Mam złamane serce, które ktokolwiek mógłby ocalić.
Już dobrze.
I gwiazdy zawsze tam są,
Choć tęsknimy za nimi w tym brudzie i w chmurach
Tęsknimy za nimi w burzach.
Pamiętaj nadzieję,
Pamiętaj nadzieję,
Trzymaj się nadziei,
Miej nadzieję,
Trzymaj się nadziei,
Miej nadzieję."
piątek, 28 czerwca 2013
Lovesick melody...
"Nie wiem, co mi jest. Jakieś uczucie ze wszystkich najsilniejsze i najbardziej przejmujące smutkiem... Tęsknota... Smutek, któremu brak wszelkiego przedmiotu, celu i myśli. Ach, nie - jest tej myśli jakaś nędzna, uciekająca, bezradna drobina. Taki błędny okruch mieści w sobie tylko przeświadczenie, że to, co mię o smutek przyprawia, jest najważniejszą, najcenniejszą, jedyną wartościową sprawą. Dziwna rzecz: za pomocą tego małego atomu odgaduje się prawdziwą treść życia, widzi przestwory, światy rozległe i dalekie, o których nic nie wie codzienny, zdrowy rozum.
Tęsknota, tęsknota...
Uczucie najbardziej niewypowiedziane, stan próżny wszelakiej ulgi, ucisk serca ciągły i jednostajny.
A przecie on sam w sobie jest upragniony, bo daje jakby lękliwe pożądanie ujrzenia znowu onej niedoli. Oziębłość zimowa, którą przeżyłam - nie był to stan dobry. Teraz zaczynam pamiętać każde z tych zimowych uczuć, niby jakieś narzędzia z żelaza, które rozdzierają. (...) Już sama nie wiem, czego chcę. Tęsknię, a raczej usycham z tęsknoty. Chciałabym pójść, uciec... Jestem jak człowiek bardzo chory, który sam nie wiem, co go najwięcej boli. Źle mu jest, a poruszyć się nie ma siły. (...) Łzy silniejsze są niż wola. Dlatego cierpię i nic w sobie zmienić nie umiem. Wszystko pozostaje tak, jak było, te same cele, te same obowiązki. Rozumiem to i wciąż jestem bez sił. (...) śmieję się z tego wszystkiego. Jest to tyle warte, co wiatr karmić. Do niczego nie mam ochoty. Sama siebie pytam, czego mi się chcieć może i ciągle, nie mówiąc sobie tego, stwierdzam, że pragnęłabym jednej tylko rzeczy: nie być.
Ta myśl wysuwa się bez żadnych przejść do minionego usposobienia, łzy płyną i w nich jest to życzenie... (...) Nigdzie dzisiaj nie wyjdę. Tak jestem rozbita i tak mi źle, jakbym siedziała w ciemnym, dusznym lochu. W ciągu ostatnich dni napada mnie płacz. (...) duszę ten płacz w sobie i dźwigam go z miejsca na miejsce. W święto, gdy (...) nikt mnie nie widzi, całymi godzinami pozwalam sobie na tę niekosztowną rozrywkę. (...) I oto bez żadnej racji serce zaczęło znowu trząść się i trwożyć we mnie jak biedne, głupie dziecko. Uciekam od płaczu, bo jeśli tylko w dzień szlocham, w nocy nie śpię na pewno, a potem zaraz idą kolejne straszne zmory, jedna za drugą. (...)
Wszystko mi jedno... (...) Teraz już nie ja rządzę tylko podmuchy wzruszeń, (...) one mię niosą, dokąd chcą, jak bujne konie. Długo więziłam je w żelaznej stajni, co dzień zatrzaskiwałam wrótnię, wbijając palce w płytę z granitu, teraz niech sobie pędzą, jak chcą."
- Stefan Żeromski "Ludzie Bezdomni"
Nadal do mnie nie dociera, że wraz z dniem dzisiejszym stałam się absolwentką gimnazjum. Te wszystkie wspólne chwile. Dziewięć, sześć, trzy, czy dwa lata spędzone razem w jednej klasie, to naprawdę dużo czasu. Będzie mi niesamowicie brakowało Was wszystkich, drodzy Koledzy.
Ale coś musi się skończyć, aby coś mogło się zacząć. Idziemy do nowych szkół, poznamy nowych ludzi.
Coś się skończyło, ale zaczyna się kompletnie nowy etap naszej wędrówki po tym świecie. Idziemy naprzód, dorastamy i normalną rzeczą jest, że musimy zostawić pewne rzeczy i niektórych ludzi za sobą.
"Teraz mogę ruszyć naprzód, by stawiać czoło
Problemom dużej dziewczynki.
Nie będzie już żadnych
Ukończyłam z wyróżnieniem.
I popijam kawę, podczas gdy
Który nie ma najmniejszego sensu.
Teraz mam wakacje.
Gdziekolwiek pójdę, mogę tam zostać.
Nie mam zamiaru wracać.
Nawet jeśli mogę.
Teraz mam wakacje."
Turniej Siatkówki Dzikich Drużyn... Imprezę jako całość zaliczam na +. Ale ogrom rozczarowania, złości, smutku i tęsknoty zdecydowanie przysłania mi to, co było dzisiaj pozytywnego.
Stwierdziłam, że skoro nie ma, o co walczyć - nie będę.
Próbowałam, ale widocznie nie ma sensu.
Podczas gdy wszyscy śmiali się i dobrze bawili, ja starałam się połknąć wielką gulę w gardle i powstrzymywałam łzy, które cisnęły mi się do oczu. Skutecznie...
Nie potrafię udawać, kiedyś wychodziło mi to o wiele lepiej... A teraz? Siedzę, patrzę się pustym zwrokiem w przestrzeń, nie widzę tego, co dzieje się dookoła, rozmyślam, co mogłabym zrobić, ale paraliżuje mnie strach. Mówiłam, powiedziałam Ci wszystko, powiedziałam, że nie mam odwagi, ale widać nie obchodzi Cię to... Pogodzę się z tym, ale nie myśl, że będzie mnie obchodzić to, co poczujesz. Pewnie fala uczuć znów mnie zaleje, ale zapomnienie o tym, co teraz czuje, będzie cięższe niż kiedykolwiek, bo naprawdę mi na Tobie zależało... i chyba nadal zależy...
"Mówisz najsłodsze słówka i nie potrafię utrzymać swojego serca od śpiewania
Twojej piosenki. Moje głupie stopy wciąż się ruszają.
Ten rytm na 4/4, jestem tu z Tobą w tym samym czasie.
Ten rytm na 4/4, umarłabym za Ciebie.
Czy nikt tego nie zatrzyma?
Zaszłam za daleko, aby teraz stąd wrócić,
A Ty nie masz pojęcia,
Nie wiesz, co mi robisz.
Czy nikt nie zatrzyma tej piosenki,
Tak, żebym nie śpiewała?
Niech ktoś zatrzyma tą piosenkę,
Żebym nie śpiewała.
Nigdy nie wpuszczam miłości,
Więc mogę utrzymać moje serce z daleka od bólu.
Im dłużej żyję w tym przekonaniu,
Tym bardziej znikam,
Ten rytm na 4/4, jestem tu z Tobą w tym samym czasie.
Ten rytm na 4/4, umarłabym za Ciebie.
Zaszłam za daleko, aby teraz stąd wrócić,
A Ty nie masz pojęcia,
Nie wiesz, co mi robisz.
Zaszłam za daleko, żeby pozbierać się po Tobie.
I nie masz pojęcia,
Nie wiesz, co mi robisz.
Niech ktoś zatrzyma tą piosenkę
Żeby nie śpiewała.
Twoja chora z miłości melodia, weźmie dziś ze mnie to, co najlepsze.
Ale Ty mnie nie dopadniesz,
Jeśli nie będę śpiewała.
To wkrada się jak pająk,
Którego nie możesz zabić,
Chociaż tak bardzo się staram.
Czy nie widzisz tego, że spadam?
Nie chcę Cię kochać,
Ale wychodzi na to, że tak jest...
Twoja chora z miłości melodia, weźmie dziś ze mnie to, co najlepsze,
Ale Ty mnie nie dopadniesz,
Bo nie będę śpiewała."
środa, 26 czerwca 2013
Let go of something you held onto for so long...
Pięć tysięcy razy powtarzałam sobie, że nie ma sensu w łudzeniu się.
Milion razy powtarzałam sobie, że nie ma powodu, aby w to wierzyć...
A co jeśli wierzę?
Mówią, że ogień to coś, co się rozprzestrzenia i łapie inne rzeczy... Chyba nie w tym wypadku...
Powiedzieli mi: "Podniesiesz się w żałobie"... Coś nie wyszło...
Mogłabym użyć życzenia, ale postanowiłam zachować je na czarną godzinę.
I może chciałabym, żebyś też czasami o mnie pomyślał...
Chciałam ostatnio jakoś zmienić garderobę na bardziej dziewczęcą, ale chyba mi to nie wyjdzie.
Nic nie poradzę, że lubię wyglądać jak "sierotka".
"Jesteś tylko tym i tym jedynym na świecie,
Który może mnie złamać i sprawić, że znów będę jak mała dziewczynka.
Mówisz, że miłość nie jest łatwa,
I to lekcja, której mnie nauczysz.
Jaka to hipokryzja, przesadny cynizm...
Mam serdecznie dość tego, jak prawisz morały...
(...)
Jesteś moim ostatnim argumentem,
Który może przestać mieć znaczenie,
Kiedy tylko się o nim wspomni.
Jesteś ostatnim filarem, który będzie stał
Aż do końca świata.
(...)
A wy?
Kim jesteście, żeby mówić mi, kim mam być?
A Ty, odpuściłeś sobie.
Odpuściłeś sobie mnie..."
Milion razy powtarzałam sobie, że nie ma powodu, aby w to wierzyć...
A co jeśli wierzę?
Mówią, że ogień to coś, co się rozprzestrzenia i łapie inne rzeczy... Chyba nie w tym wypadku...
Powiedzieli mi: "Podniesiesz się w żałobie"... Coś nie wyszło...
Mogłabym użyć życzenia, ale postanowiłam zachować je na czarną godzinę.
Chciałam ostatnio jakoś zmienić garderobę na bardziej dziewczęcą, ale chyba mi to nie wyjdzie.
Nic nie poradzę, że lubię wyglądać jak "sierotka".
"Jesteś tylko tym i tym jedynym na świecie,
Który może mnie złamać i sprawić, że znów będę jak mała dziewczynka.
Mówisz, że miłość nie jest łatwa,
I to lekcja, której mnie nauczysz.
Jaka to hipokryzja, przesadny cynizm...
Mam serdecznie dość tego, jak prawisz morały...
(...)
Jesteś moim ostatnim argumentem,
Który może przestać mieć znaczenie,
Kiedy tylko się o nim wspomni.
Jesteś ostatnim filarem, który będzie stał
Aż do końca świata.
(...)
A wy?
Kim jesteście, żeby mówić mi, kim mam być?
A Ty, odpuściłeś sobie.
Odpuściłeś sobie mnie..."
środa, 19 czerwca 2013
Now every boken soul sings la, la, la, la, la, la, la...
"I teraz każda zniszczona dusza śpiewa la, la, la, la, la, la, la..."
(własc. "I teraz każdy śpiewa la, la, la, la...)
Nawiązując do anonimowego komentarza pod ostatnim postem, doceniam Twój optymizm dotyczący mojej osoby, ale nie wiesz, jak to jest być mną. Wielu ludzi w przeszłości dawało mi rady i w większości przypadków kończyłam jako wrak człowieka. Dziękuję za opinię, ale ktoś, kto nie był w moich butach przez trzy sekundy, nie jest w stanie mi pomóc... wybacz.
"Nie możesz uzależnić swojego szczęścia od drugiej osoby. Najpierw musisz dostrzec pozytywy w samej sobie, żeby stworzyć szczęśliwą więź z kimś innym. Musisz znaleźć plusy swojej egzystencji, aby dla tego kogoś nie być minusem, nie być dla niego kotwicą, która ściągnie go w dół. Dwa minusy nigdy nie dają plusa, a dwa plusy to jedyna opcja, aby poradzić sobie ze wszystkimi minusami, które spotkacie." - Ania.
Ania powiedziała też, że robię sobie zbyt wielkie nadzieje. Ja wiem, że troszczy się o to, żebym później nie płakała (bo będę siedziała jej na łóżku i ryczała w poduszkę z całującymi się owcami), ale czasami taka mała iskierka potrafi sprawić, że dalej chce mi się żyć. "Żyjesz od spotkania do spotkania" i wiesz, że tak jest lepiej. Kiedyś rozmawiałam z Agnieszką i powiedziała mi, że mam angażować się w wiele rzeczy, żebym miała, na co czekać, żeby miała coś, czym mogę się cieszyć... "jarać" ;).
Wróćmy do klasyki gatunku, odchodząc na chwilę od moich ostatnich "popowych dziwactw".
"Ciągną mnie pod ziemię,
Światła powoli gasną,
Cały ten świat, który myślałam, że znałam,
Okazało się, że nie znam go w ogóle.
Martwi nie wydają dźwięku,
Chyba, że gonisz tęcze,
A oni krzyczą twoje imię,
Dobijając się do wrót.
Więc wyciągnij mnie
I przytrzymaj w dole.
Znajdźmy drogę,
Aby się zatracić.
Zabierz mnie do słońca,
Mam ochotę, by pogonić tęcze,
A teraz jestem zagubiona i samotna,
Czekam na szansę, żeby zatopić zęby
W kolejnej desperacji
W pokoju Twojego raju.
Czy tylko śnimy
W mieście, które nigdy nie śpi?
Bo nie potrafię zobaczyć tego,
Co mówią moje oczy.
Czy tylko śnię?
Nie, to nie może być moich żyłach.
Wszystko, co do tej pory znałam,
Już nigdy nie będzie takie samo.
Więc przeżuj mnie
I wypluj.
Znajdźmy drogę,
Aby się ocalić.
Więc wyciągnij mnie
I przytrzymaj w dole.
Znajdźmy drogę,
Aby się zatracić.
Zabierz mnie do słońca,
Mam ochotę, by pogonić tęcze,
A teraz jestem zagubiona i samotna,
Czekam na szansę, żeby zatopić zęby
W kolejnej desperacji
W pokoju Twojego raju.
I teraz to czuję,
Czuję to w mojej krwi.
I nie mogę już z tym walczyć,
Poddaję się.
Więc wyciągnij mnie
I przytrzymaj w dole.
Znajdźmy drogę,
Aby się zatracić.
Zabierz mnie do słońca,
Mam ochotę, by pogonić tęcze,
A teraz jestem zagubiona i samotna,
Czekam na szansę, żeby zatopić zęby
W kolejnej desperacji
W pokoju Twojego raju."
(własc. "I teraz każdy śpiewa la, la, la, la...)
Nawiązując do anonimowego komentarza pod ostatnim postem, doceniam Twój optymizm dotyczący mojej osoby, ale nie wiesz, jak to jest być mną. Wielu ludzi w przeszłości dawało mi rady i w większości przypadków kończyłam jako wrak człowieka. Dziękuję za opinię, ale ktoś, kto nie był w moich butach przez trzy sekundy, nie jest w stanie mi pomóc... wybacz.
"Nie możesz uzależnić swojego szczęścia od drugiej osoby. Najpierw musisz dostrzec pozytywy w samej sobie, żeby stworzyć szczęśliwą więź z kimś innym. Musisz znaleźć plusy swojej egzystencji, aby dla tego kogoś nie być minusem, nie być dla niego kotwicą, która ściągnie go w dół. Dwa minusy nigdy nie dają plusa, a dwa plusy to jedyna opcja, aby poradzić sobie ze wszystkimi minusami, które spotkacie." - Ania.
Ania powiedziała też, że robię sobie zbyt wielkie nadzieje. Ja wiem, że troszczy się o to, żebym później nie płakała (bo będę siedziała jej na łóżku i ryczała w poduszkę z całującymi się owcami), ale czasami taka mała iskierka potrafi sprawić, że dalej chce mi się żyć. "Żyjesz od spotkania do spotkania" i wiesz, że tak jest lepiej. Kiedyś rozmawiałam z Agnieszką i powiedziała mi, że mam angażować się w wiele rzeczy, żebym miała, na co czekać, żeby miała coś, czym mogę się cieszyć... "jarać" ;).
Wróćmy do klasyki gatunku, odchodząc na chwilę od moich ostatnich "popowych dziwactw".
"Ciągną mnie pod ziemię,
Światła powoli gasną,
Cały ten świat, który myślałam, że znałam,
Okazało się, że nie znam go w ogóle.
Martwi nie wydają dźwięku,
Chyba, że gonisz tęcze,
A oni krzyczą twoje imię,
Dobijając się do wrót.
Więc wyciągnij mnie
I przytrzymaj w dole.
Znajdźmy drogę,
Aby się zatracić.
Zabierz mnie do słońca,
Mam ochotę, by pogonić tęcze,
A teraz jestem zagubiona i samotna,
Czekam na szansę, żeby zatopić zęby
W kolejnej desperacji
W pokoju Twojego raju.
Czy tylko śnimy
W mieście, które nigdy nie śpi?
Bo nie potrafię zobaczyć tego,
Co mówią moje oczy.
Czy tylko śnię?
Nie, to nie może być moich żyłach.
Wszystko, co do tej pory znałam,
Już nigdy nie będzie takie samo.
Więc przeżuj mnie
I wypluj.
Znajdźmy drogę,
Aby się ocalić.
Więc wyciągnij mnie
I przytrzymaj w dole.
Znajdźmy drogę,
Aby się zatracić.
Zabierz mnie do słońca,
Mam ochotę, by pogonić tęcze,
A teraz jestem zagubiona i samotna,
Czekam na szansę, żeby zatopić zęby
W kolejnej desperacji
W pokoju Twojego raju.
I teraz to czuję,
Czuję to w mojej krwi.
I nie mogę już z tym walczyć,
Poddaję się.
Więc wyciągnij mnie
I przytrzymaj w dole.
Znajdźmy drogę,
Aby się zatracić.
Zabierz mnie do słońca,
Mam ochotę, by pogonić tęcze,
A teraz jestem zagubiona i samotna,
Czekam na szansę, żeby zatopić zęby
W kolejnej desperacji
W pokoju Twojego raju."
wtorek, 18 czerwca 2013
I promise you I will learn from my mistakes...
"Obiecuję Ci, że będę uczyła się na własnych błędach..."
Moja mama zawsze powtarzała: "Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz.". Tyle razy się w życiu i miłości przewracałam i pomimo tego nadal chcę poczuć ten jeden, jedyny rodzaj miłości.
Wszystko, co było kiedyś, było błędem... więc, czy naprawdę niczego się nie nauczyłam? Skoro już wcześniej nie było osoby, której by na mnie zależało, to dlaczego nadal chcę taką osobę znaleźć?
Mamy podobno wyciągać ze swojego życia wnioski, a z mojego można by wyciągnąć taki, że związki nie są dobre, a męska część społeczeństwa to same dupki. Można by... ale ja takiego wniosku nie wyciągam. Dlaczego? Otóż:
1. Nie każdy chłopak, którego znam jest dupkiem.
2. Związki zawierają w sobie coś takiego jak "zło konieczne", bo wiadomo, że ludzie zawsze się o coś pokłócą. Nie można mieć cały czas tego samego zdania na jeden temat. Ludzie mają różne poglądy, a wymiana ich to rzecz, która sprawia, że świat idzie do przodu.
Jestem w stanie uszanować to, że czyjaś opinia różni się od mojej... Nawet jeśli jesteś idiotą i nie masz racji.
Wracając do tematu. Język ciała ma ogromne znaczenie i jeśli ktoś chociaż odrobinę się na tym zna (nie mówię, że jestem jakimś super psychologiem od komunikacji niewerbalnej), to dostrzeże, że coś jest nie tak. Nie wiem, dlaczego, ale myślę, że nie wszystkie słowa, które miały zostać wypowiedziane, zostały wypowiedziane. Z mojej strony na pewno nie...
Bo... po co się pchać tam, gdzie cię nie chcą?
"- Tak, boli mnie, że znowu jest między nami tak, jak nigdy nie chciałam, żeby było. Niesamowicie mnie wnerwia też to, że sam nie wiesz, czego chcesz. I właśnie teraz nigdy nie byłam pewniejsza co do swoich uczuć. - rzuciłam mu prosto w twarz. - Nawet nie masz pojęcia, jak bardzo chciałabym uciec do ciebie za każdym razem, kiedy coś mi nie wyjdzie. Wyżalić się, może i nawet wypłakać, a potem śmiać się z tego, że wystraszyłam się komara bzyczącego przy moim uchu. A najbardziej wkurza mnie to, że planuję to w swojej głowie piąty raz i nadal nie mam odwagi powiedzieć ci wszystkiego, co bym chciała, bo boję się, że będziesz mi albo współczuł, albo uznasz, że ciągnę zbyt wielki bagaż emocjonalnych doświadczeń i odwrócisz się ode mnie na dobre.
Ściana rozumiała... Wrzeszczałam na nią już drugi raz w ciągu tego tygodnia...
W porządku, wiedziałam, co chcę mu powiedzieć... Ale kiedy tylko go widziałam, język plątał mi się w supeł i nie była w stanie wykrztusić z siebie ani jednego słowa. Jestem żałosna..." - The Give Up of The Broken
Moja mama zawsze powtarzała: "Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz.". Tyle razy się w życiu i miłości przewracałam i pomimo tego nadal chcę poczuć ten jeden, jedyny rodzaj miłości.
Wszystko, co było kiedyś, było błędem... więc, czy naprawdę niczego się nie nauczyłam? Skoro już wcześniej nie było osoby, której by na mnie zależało, to dlaczego nadal chcę taką osobę znaleźć?
Mamy podobno wyciągać ze swojego życia wnioski, a z mojego można by wyciągnąć taki, że związki nie są dobre, a męska część społeczeństwa to same dupki. Można by... ale ja takiego wniosku nie wyciągam. Dlaczego? Otóż:
1. Nie każdy chłopak, którego znam jest dupkiem.
2. Związki zawierają w sobie coś takiego jak "zło konieczne", bo wiadomo, że ludzie zawsze się o coś pokłócą. Nie można mieć cały czas tego samego zdania na jeden temat. Ludzie mają różne poglądy, a wymiana ich to rzecz, która sprawia, że świat idzie do przodu.
Jestem w stanie uszanować to, że czyjaś opinia różni się od mojej... Nawet jeśli jesteś idiotą i nie masz racji.
Wracając do tematu. Język ciała ma ogromne znaczenie i jeśli ktoś chociaż odrobinę się na tym zna (nie mówię, że jestem jakimś super psychologiem od komunikacji niewerbalnej), to dostrzeże, że coś jest nie tak. Nie wiem, dlaczego, ale myślę, że nie wszystkie słowa, które miały zostać wypowiedziane, zostały wypowiedziane. Z mojej strony na pewno nie...
Bo... po co się pchać tam, gdzie cię nie chcą?
"- Tak, boli mnie, że znowu jest między nami tak, jak nigdy nie chciałam, żeby było. Niesamowicie mnie wnerwia też to, że sam nie wiesz, czego chcesz. I właśnie teraz nigdy nie byłam pewniejsza co do swoich uczuć. - rzuciłam mu prosto w twarz. - Nawet nie masz pojęcia, jak bardzo chciałabym uciec do ciebie za każdym razem, kiedy coś mi nie wyjdzie. Wyżalić się, może i nawet wypłakać, a potem śmiać się z tego, że wystraszyłam się komara bzyczącego przy moim uchu. A najbardziej wkurza mnie to, że planuję to w swojej głowie piąty raz i nadal nie mam odwagi powiedzieć ci wszystkiego, co bym chciała, bo boję się, że będziesz mi albo współczuł, albo uznasz, że ciągnę zbyt wielki bagaż emocjonalnych doświadczeń i odwrócisz się ode mnie na dobre.
Ściana rozumiała... Wrzeszczałam na nią już drugi raz w ciągu tego tygodnia...
W porządku, wiedziałam, co chcę mu powiedzieć... Ale kiedy tylko go widziałam, język plątał mi się w supeł i nie była w stanie wykrztusić z siebie ani jednego słowa. Jestem żałosna..." - The Give Up of The Broken
poniedziałek, 17 czerwca 2013
When you try your best but you don't succeed. When you get what you want but not what you need...
"Kiedy starasz się tak bardzo, ale ci nie wychodzi. Kiedy dostajesz to, czego chcesz, a nie to, czego potrzebujesz..."
Problem w tym, że nie dostaję ani tego, czego chcę, ani tego, czego potrzebuję.
W szkole niby wszystko się udało.. Oceny w porządku, wszystko ok, ale w życiu mam taki bajzel, że nawet moja mama nie byłaby w stanie go posprzątać. Chciałabym... nie ważne. Po prostu brakuje mi obok czegoś, co jest nieosiągalne. Ogólnie mam problem z ufaniem ludziom i kiedy wreszcie mam na tyle odwagi, na tyle siły, żeby komuś zaufać, żeby się przed kimś otworzyć, po tym wszystkim, co było, po tym wszystkim, przez co przeszłam... nie mogę. To chyba boli w tym wszystkim najbardziej.
Zapominam języka w gębie i to też mnie wkurza... okropnie.
Tracę władzę w nogach i mam dość samej siebie... dosłownie.
Ale nigdy nie zapomnę, co było rok i cztery miesiące temu...
"- Na pewno sobie z tym poradzimy. - powiedział. - Razem.
Patrzyłam na niego z cichą nadzieją, że głos w mojej głowie pozwoli mi mu uwierzyć. A on patrzył na mnie z bólem. Cierpiał, bo ja cierpiałam. Nie chciał, żebym się krzywdziła. Chciał być lekarstwem na całe zło na całym świecie, chciał mnie bronić przed potworami we mnie.
- Pozwól mi sobie pomóc. - szepnął i ucałował delikatnie mój nadgarstek. Nigdy wcześniej nie czułam się tak cudownie. Nigdy wcześniej nie czułam się tak doceniona. Potrzebowałam go, żeby się mną zajął, a on potrzebował mnie, żeby się mną zająć.
I nagle się obudziłam. No tak, piękne scenariusze występują tylko w moich snach.
Bez chęci do egzystowania w dniu tamtejszym położyłam się z powrotem, przykryłam szczelnie kołdrą i znów zaczęłam płakać... Tak bardzo chciałam, żeby był obok."
- The Give Up of the Broken
"I've always tried to be the best for you.
But I know that I'm the worst and you know it too.
If only time could take me back,
I would have taken the chance I had.
But the Demon kept on telling me
I could never be with someone like him...
Now I will never believe his lies...
Demons are not in disguise,
They're in my heart.
And I believe I could be the one
If you only gave it one last try...
I would never let you down.
We both know I'm not strong enough to let you go,
I know I will not survive.
We both know I've never known the pure kind of love,
I know it will leave a scar."
Problem w tym, że nie dostaję ani tego, czego chcę, ani tego, czego potrzebuję.
W szkole niby wszystko się udało.. Oceny w porządku, wszystko ok, ale w życiu mam taki bajzel, że nawet moja mama nie byłaby w stanie go posprzątać. Chciałabym... nie ważne. Po prostu brakuje mi obok czegoś, co jest nieosiągalne. Ogólnie mam problem z ufaniem ludziom i kiedy wreszcie mam na tyle odwagi, na tyle siły, żeby komuś zaufać, żeby się przed kimś otworzyć, po tym wszystkim, co było, po tym wszystkim, przez co przeszłam... nie mogę. To chyba boli w tym wszystkim najbardziej.
Zapominam języka w gębie i to też mnie wkurza... okropnie.
Tracę władzę w nogach i mam dość samej siebie... dosłownie.
Ale nigdy nie zapomnę, co było rok i cztery miesiące temu...
"- Na pewno sobie z tym poradzimy. - powiedział. - Razem.
Patrzyłam na niego z cichą nadzieją, że głos w mojej głowie pozwoli mi mu uwierzyć. A on patrzył na mnie z bólem. Cierpiał, bo ja cierpiałam. Nie chciał, żebym się krzywdziła. Chciał być lekarstwem na całe zło na całym świecie, chciał mnie bronić przed potworami we mnie.
- Pozwól mi sobie pomóc. - szepnął i ucałował delikatnie mój nadgarstek. Nigdy wcześniej nie czułam się tak cudownie. Nigdy wcześniej nie czułam się tak doceniona. Potrzebowałam go, żeby się mną zajął, a on potrzebował mnie, żeby się mną zająć.
I nagle się obudziłam. No tak, piękne scenariusze występują tylko w moich snach.
Bez chęci do egzystowania w dniu tamtejszym położyłam się z powrotem, przykryłam szczelnie kołdrą i znów zaczęłam płakać... Tak bardzo chciałam, żeby był obok."
- The Give Up of the Broken
"I've always tried to be the best for you.
But I know that I'm the worst and you know it too.
If only time could take me back,
I would have taken the chance I had.
But the Demon kept on telling me
I could never be with someone like him...
Now I will never believe his lies...
Demons are not in disguise,
They're in my heart.
And I believe I could be the one
If you only gave it one last try...
I would never let you down.
We both know I'm not strong enough to let you go,
I know I will not survive.
We both know I've never known the pure kind of love,
I know it will leave a scar."
niedziela, 16 czerwca 2013
Miserable at best...
Najgorsze jest posiadanie nadziei, które nie mają absolutnie żadnego pokrycia w rzeczywistości.
Jak pozbywasz się uczucia, które przeszkadza ci cieszyć się tym, co masz?
Jak radzisz sobie z...syfem, w który sama się wpakowałaś?
Jak żyjesz ze świadomością tego, że jedyna osoba, która byłaby w stanie cię pocieszyć, jest tak bliska, a tak daleka?
Wszystko wydaje się być takie do dupy i nie wiem, co z tym zrobić, jak do tego podejść tak, żeby nie cierpieć jeszcze bardziej niż teraz.
Całkiem fajne lody z ekipą. :) Na chwilę zapomnieć, że wszystko się rozsypuje.
Wrzucili mnie do fontanny. - Dzięki!
"Siedziałam bez ruchu w kącie pomiędzy ścianą, a łóżkiem. Wiedziałam, że miał na dzisiaj inne plany. Plany, które nie obejmowały mnie. Jak zwykle. Zdążyłam przyzwyczaić się do tego, że nigdy nie jestem czyimś pierwszym wyborem." - The Give Up of the Broken
"[...] nie płacz.
Wiem, że starasz się, jak tylko możesz,
A najtrudniejszą rzeczą jest odpuszczenie sobie
Nocy, które dzieliliśmy
(...) ale w porównaniu z Twoimi oczami, nic nie błyszczy tak jasno.
I kiedy spoglądamy w niebo, wiem, że nie jest ono moje
Ale tak bardzo go chcę.
(...)
Bo te słowa nigdy nie były dla mnie łatwiejsze do powiedzenia
(...)
I zgaduję, że mogę żyć bez Ciebie,
Ale bez Ciebie, w najlepszym wypadku, będę mizerna.
Jesteś wszystkim, co kiedykolwiek miałam nadzieję znaleźć.
I wszystko, co mogłeś mi dać,
Było wszystkim, czego nie mogłam wziąć.
Bo nic, nie daje uczucia domu,
Kiedy jesteś tysiące mil ode mnie.
A najtrudniejszą częścią życia jest branie oddechów tak, żeby zostały.
Bo wiem, że jestem w czymś dobra,
Tylko jeszcze tego nie znalazłam,
Ale potrzebuję tego.
(...)
I to będzie pierwszy raz w tym tygodniu, gdy z Tobą porozmawiam
I nie potrafię nic powiedzieć.
Upłynęły już trzy dni, odkąd spałam,
Bo śnią mi się jej usta na Twoim policzku.
I tak, dotarło do mnie, że powinnam zostawić Cię w spokoju,
Ale oboje wiemy, że nie jestem aż tak silna.
I tęsknię za ustami, które sprawiały, że latałam.
(...)
Bo te słowa nigdy nie były dla mnie łatwiejsze do powiedzenia
(...)
I zgaduję, że mogę żyć bez Ciebie,
Ale bez Ciebie, w najlepszym wypadku, będę mizerna.
Bez Ciebie, w najlepszym wypadku, będę mizerna."
Jak pozbywasz się uczucia, które przeszkadza ci cieszyć się tym, co masz?
Jak radzisz sobie z...syfem, w który sama się wpakowałaś?
Jak żyjesz ze świadomością tego, że jedyna osoba, która byłaby w stanie cię pocieszyć, jest tak bliska, a tak daleka?
Wszystko wydaje się być takie do dupy i nie wiem, co z tym zrobić, jak do tego podejść tak, żeby nie cierpieć jeszcze bardziej niż teraz.
Całkiem fajne lody z ekipą. :) Na chwilę zapomnieć, że wszystko się rozsypuje.
Wrzucili mnie do fontanny. - Dzięki!
"Siedziałam bez ruchu w kącie pomiędzy ścianą, a łóżkiem. Wiedziałam, że miał na dzisiaj inne plany. Plany, które nie obejmowały mnie. Jak zwykle. Zdążyłam przyzwyczaić się do tego, że nigdy nie jestem czyimś pierwszym wyborem." - The Give Up of the Broken
"[...] nie płacz.
Wiem, że starasz się, jak tylko możesz,
A najtrudniejszą rzeczą jest odpuszczenie sobie
Nocy, które dzieliliśmy
(...) ale w porównaniu z Twoimi oczami, nic nie błyszczy tak jasno.
I kiedy spoglądamy w niebo, wiem, że nie jest ono moje
Ale tak bardzo go chcę.
(...)
Bo te słowa nigdy nie były dla mnie łatwiejsze do powiedzenia
(...)
I zgaduję, że mogę żyć bez Ciebie,
Ale bez Ciebie, w najlepszym wypadku, będę mizerna.
Jesteś wszystkim, co kiedykolwiek miałam nadzieję znaleźć.
I wszystko, co mogłeś mi dać,
Było wszystkim, czego nie mogłam wziąć.
Bo nic, nie daje uczucia domu,
Kiedy jesteś tysiące mil ode mnie.
A najtrudniejszą częścią życia jest branie oddechów tak, żeby zostały.
Bo wiem, że jestem w czymś dobra,
Tylko jeszcze tego nie znalazłam,
Ale potrzebuję tego.
(...)
I to będzie pierwszy raz w tym tygodniu, gdy z Tobą porozmawiam
I nie potrafię nic powiedzieć.
Upłynęły już trzy dni, odkąd spałam,
Bo śnią mi się jej usta na Twoim policzku.
I tak, dotarło do mnie, że powinnam zostawić Cię w spokoju,
Ale oboje wiemy, że nie jestem aż tak silna.
I tęsknię za ustami, które sprawiały, że latałam.
(...)
Bo te słowa nigdy nie były dla mnie łatwiejsze do powiedzenia
(...)
I zgaduję, że mogę żyć bez Ciebie,
Ale bez Ciebie, w najlepszym wypadku, będę mizerna.
Bez Ciebie, w najlepszym wypadku, będę mizerna."
sobota, 15 czerwca 2013
Oh, dear diary, I met a boy he made my doll heart light up with joy...
Po pierwsze dziękuję za pierwsze 1000 wyświetleń.
Po drugie...
Jutro lody z ekipą.
Nie mam karty do kroniki, będzie lipa. Trzeba zrobić.
Nadal jest średnio... Można by powiedzieć - chujowo, ale stabilnie, chociaż nie jest chujowo... ale jest stabilnie. Będzie stabilnie, ale wiem, że za dwa dni znowu nie będzie, a potem znowu będzie.
Miłość to posrana sprawa. Przychodzi w najmniej odpowiednim/oczekiwanym momencie i nie, oczywiście, że sobie nie pójdzie, bo w końcu, kto bogatemu zabroni?
Wnerwia mnie ten brak stabilności, którego oczekiwałam. Bo ja nigdy nie chciałam się zakochać tylko po to, żeby łazić i się chwalić na fejsie, że mam chłopaka, ale po to, żeby wreszcie mieć przy sobie kogoś więcej niż przyjaciela, żeby wreszcie była jakaś stabilność uczuciowa. Bo na razie, to jestem tak stabilna emocjonalnie jak szklanka wody trzymana przez człowieka z chorobą Parkinsona, tańczącego Gangnam Style. Dokładnie tak jest.
Dobre rano z Anią.
"Wewnętrznie czułem, że każdy dzień bez niego jest dniem straconym. Wiedziałem, że tak szybko mi nie przejdzie. Wiedziałem już, że najgorsze nie jest odtrącenie, a to, że uświadamiasz sobie, że tak naprawdę twoje życie to tylko myślenie o tej jednej osobie." - A Splitting Of The Mind
"(...)
Mamy swoje obsesje,
Chciałabym wymazać wszystkie smutne pomysły,
Które pojawiają się w mojej głowie, kiedy Cię trzymam.
Mamy swoje obsesje,
Wszystko, o czym tylko myślisz myślę, to dziwne rzeczy,
Dotyczące mnie, dotyczące Ciebie.
(...)
Mamy swoje obsesje,
Chciałabym wymazać każdą okropną myśl,
Która mnie męczy w każdy dzień każdego tygodnia.
Mamy swoje obsesje,
Nigdy nie powiedziałeś mi, co było tą rzeczą,
Która sprawiła, że Ty byłeś silny, a ja słaba.
(...)"
Po drugie...
Jutro lody z ekipą.
Nie mam karty do kroniki, będzie lipa. Trzeba zrobić.
Nadal jest średnio... Można by powiedzieć - chujowo, ale stabilnie, chociaż nie jest chujowo... ale jest stabilnie. Będzie stabilnie, ale wiem, że za dwa dni znowu nie będzie, a potem znowu będzie.
Miłość to posrana sprawa. Przychodzi w najmniej odpowiednim/oczekiwanym momencie i nie, oczywiście, że sobie nie pójdzie, bo w końcu, kto bogatemu zabroni?
Wnerwia mnie ten brak stabilności, którego oczekiwałam. Bo ja nigdy nie chciałam się zakochać tylko po to, żeby łazić i się chwalić na fejsie, że mam chłopaka, ale po to, żeby wreszcie mieć przy sobie kogoś więcej niż przyjaciela, żeby wreszcie była jakaś stabilność uczuciowa. Bo na razie, to jestem tak stabilna emocjonalnie jak szklanka wody trzymana przez człowieka z chorobą Parkinsona, tańczącego Gangnam Style. Dokładnie tak jest.
Dobre rano z Anią.
"Wewnętrznie czułem, że każdy dzień bez niego jest dniem straconym. Wiedziałem, że tak szybko mi nie przejdzie. Wiedziałem już, że najgorsze nie jest odtrącenie, a to, że uświadamiasz sobie, że tak naprawdę twoje życie to tylko myślenie o tej jednej osobie." - A Splitting Of The Mind
"(...)
Mamy swoje obsesje,
Chciałabym wymazać wszystkie smutne pomysły,
Które pojawiają się w mojej głowie, kiedy Cię trzymam.
Mamy swoje obsesje,
Wszystko, o czym tylko myślisz myślę, to dziwne rzeczy,
Dotyczące mnie, dotyczące Ciebie.
(...)
Mamy swoje obsesje,
Chciałabym wymazać każdą okropną myśl,
Która mnie męczy w każdy dzień każdego tygodnia.
Mamy swoje obsesje,
Nigdy nie powiedziałeś mi, co było tą rzeczą,
Która sprawiła, że Ty byłeś silny, a ja słaba.
(...)"
piątek, 14 czerwca 2013
What's the point in saying...
No to hej...
Weekendzik - chill oucik.
Sobota - z Anią,
Niedziela - lody z ekipą,
Poniedziałek - jeszcze trochę spraw w szkole i po GRoT'owe spotkanie,
Wtorek - AquaDrom i Bykowinka. :)
Ogólnie - daję radę.
Ogólnie jest dobrze. :)
Środa, czwartek, piątek - trzeba przeżyć.
Weekendzik kolejny - Brenna z rodzicami. (>.< Brenna, XD)
Później już szybko, komers, zakończenie, jeszcze jakoś podwieźć papiery do szkoły i git.
Jakoś przeżyłam, jakoś przeżyję. Udało mi się.
Choć nadal jest mi trochę przykro...
Ogólnie, to gdy odpuścisz sobie pewne rzeczy/pewne osoby, jest ci lepiej, jest ci łatwiej. Ale, co w momencie, w którym wiesz, że prędko sobie nie odpuścisz? Niby wszystko jest jasne, przesądzone, a i tak siedzisz i myślisz, co zrobić, żeby było po twojemu. Mój chory mózg zaczyna znowu wariować w nocy. Nie śpię i przypominam sobie wszystkie głupie rzeczy, które zrobiłam. Jest dobrze, ale mogłoby być lepiej.
Wizja niedzielnych lodów i kilku godzin śmiania się rozświetla mi dzień. :) Wizja spotkania znowu wszystkich w poniedziałek tak samo. Fajnie mieć prawdziwych przyjaciół. Dopiero po GRoT'cie, jak wszyscy widzieli, że coś jest nie tak i tylko ci najbliżsi zapytali, o co tak naprawdę chodzi, przejrzałam na oczy. Nareszcie wiem, że mogę na kogoś liczyć. Wtedy wiedziałam, że mam przyjaciół, którym na mnie zależy, którym mogę dać kawałek siebie. Oczywiście nie będę już zapominała o sobie, bo tak nie można, ale przynajmniej się postaram. Uśmiecham się, bo wiem, że mam po co.
Może nie do końca jest tak, jakbym chciała, ale jest dobrze.
"You're never gonna love me,
So what's the use?
What's the point in playing
A game you're gonna lose?
What's te point in saying
You love me like a friend?
What's the point in saying
It's never gonna end?
(...)
I don't want to admit
That we're not gonna fit.
No, I'm not the type
That you like.
Why don't we just pretend?
Lies, don't wanna know...
I can't let you go...
I just want it to be perfect,
To believe it's all been worth the fight.
(...)"
Weekendzik - chill oucik.
Sobota - z Anią,
Niedziela - lody z ekipą,
Poniedziałek - jeszcze trochę spraw w szkole i po GRoT'owe spotkanie,
Wtorek - AquaDrom i Bykowinka. :)
Ogólnie - daję radę.
Ogólnie jest dobrze. :)
Środa, czwartek, piątek - trzeba przeżyć.
Weekendzik kolejny - Brenna z rodzicami. (>.< Brenna, XD)
Później już szybko, komers, zakończenie, jeszcze jakoś podwieźć papiery do szkoły i git.
Jakoś przeżyłam, jakoś przeżyję. Udało mi się.
Ogólnie, to gdy odpuścisz sobie pewne rzeczy/pewne osoby, jest ci lepiej, jest ci łatwiej. Ale, co w momencie, w którym wiesz, że prędko sobie nie odpuścisz? Niby wszystko jest jasne, przesądzone, a i tak siedzisz i myślisz, co zrobić, żeby było po twojemu. Mój chory mózg zaczyna znowu wariować w nocy. Nie śpię i przypominam sobie wszystkie głupie rzeczy, które zrobiłam. Jest dobrze, ale mogłoby być lepiej.
Wizja niedzielnych lodów i kilku godzin śmiania się rozświetla mi dzień. :) Wizja spotkania znowu wszystkich w poniedziałek tak samo. Fajnie mieć prawdziwych przyjaciół. Dopiero po GRoT'cie, jak wszyscy widzieli, że coś jest nie tak i tylko ci najbliżsi zapytali, o co tak naprawdę chodzi, przejrzałam na oczy. Nareszcie wiem, że mogę na kogoś liczyć. Wtedy wiedziałam, że mam przyjaciół, którym na mnie zależy, którym mogę dać kawałek siebie. Oczywiście nie będę już zapominała o sobie, bo tak nie można, ale przynajmniej się postaram. Uśmiecham się, bo wiem, że mam po co.
Może nie do końca jest tak, jakbym chciała, ale jest dobrze.
"You're never gonna love me,
So what's the use?
What's the point in playing
A game you're gonna lose?
What's te point in saying
You love me like a friend?
What's the point in saying
It's never gonna end?
(...)
I don't want to admit
That we're not gonna fit.
No, I'm not the type
That you like.
Why don't we just pretend?
Lies, don't wanna know...
I can't let you go...
I just want it to be perfect,
To believe it's all been worth the fight.
(...)"
środa, 12 czerwca 2013
Fear & Loathing...
"Jestem tym, kogo potrzebujesz i tym, kogo nienawidzisz."
Myślałam, że już cię pogrzebałam, ale jednak wychodzi na to, że to, co jest martwe, nigdy nie umrze.
Idziesz donikąd. Jak na ciebie patrzę, to mnie trzepie. Jak cię widzę, to wychodzę z siebie. A gdy ktoś wspomina twoje imię, mam ochotę wyjść i wrócić, jak skończą o tobie mówić. Tak na mnie działa twoja obecność, bądź jej brak. Świat nie kręci się wokół ciebie - pamiętaj o tym. I fakt, że piszę o "kimś" nie zawsze oznacza ciebie. Ale ponieważ ignorancja osiągnęła poziom maksymalny, czuję się zobowiązana to napisać: nie jesteś epicentrum wszechświata. Nigdy nie byłaś i nigdy nie będziesz. Więc, może wreszcie nadszedł czas, aby się zamknąć i przejrzeć na oczy. Wchodzenie komuś do dupy i dochodzenie do celu po trupach nie jest cechą fajnych ludzi. A tak poza tym, czym ty jesteś beze mnie? "Samotną gwiazdą" - tyle. "Stałaś się niczym. (...) Stałaś się tym, czego nienawidzę, sprzedałaś się za odrobinę sławy (...) Chcesz ściągnąć mnie w dół. Pierdol się."
Ostatnia piosenka i ostatni wpis, jaki kiedykolwiek w jakikolwiek sposób będzie opowiadał o tobie.
"Nieszczelne usta, potrafią zatapiać statki,
Proponuję, aby słowa zostały w twoich ustach!
To się nigdy nie skończy,
Koło zatoczy krąg,
Ludzie wciąż pytają,
Nie ma mnie tu!
Nie sądzę, żebyś kiedykolwiek przeszła milę w moich butach.
Nie sądzę, żebyś wiedziała, przez co przeszłam.
Przez całe twoje życie będę miała nadzieję,
Że nauczysz się wreszcie chować dumę do kieszeni
I przestać prawić morały, wiem, co myślisz,
Według ciebie, jesteś wiele ponad mną.
Moc i chwała na zawsze.
Siedziałyśmy w tym razem.
Na zawsze zapamiętam, kim jestem.
Dowiaduję się, że jedyne, co mam do stracenia to czas,
Ze wszystkimi wątpliwościami, najgorsze już za mną.
Nie przebaczaj mi, proszę.
Nie chcę tego. (...)
Nie przebaczaj mi, zapomnę o tobie, zapisz to na ścianie,
Nie wiesz, przez co przeszłam."
Of Mice & Men - Ben Threw
xxx
I wrócę znów do rzeczywistości. Niestety ocena z historii - dobry. Starałam się, ale nie wyszło. Trudno.
Pasek będzie i tak. : )
Dam sobie radę ze wszystkim.
Nie potrzebuję fałszywych ludzi po swojej stronie. Nie potrzebuję kłamców i ludzi, którzy składają obietnice bez pokrycia. Mam trochę inne wartości i ideały.
Będzie dobrze.
|||•••|-|•-•|•-|-•|-••|•|•-•|||
Myślałam, że już cię pogrzebałam, ale jednak wychodzi na to, że to, co jest martwe, nigdy nie umrze.
Idziesz donikąd. Jak na ciebie patrzę, to mnie trzepie. Jak cię widzę, to wychodzę z siebie. A gdy ktoś wspomina twoje imię, mam ochotę wyjść i wrócić, jak skończą o tobie mówić. Tak na mnie działa twoja obecność, bądź jej brak. Świat nie kręci się wokół ciebie - pamiętaj o tym. I fakt, że piszę o "kimś" nie zawsze oznacza ciebie. Ale ponieważ ignorancja osiągnęła poziom maksymalny, czuję się zobowiązana to napisać: nie jesteś epicentrum wszechświata. Nigdy nie byłaś i nigdy nie będziesz. Więc, może wreszcie nadszedł czas, aby się zamknąć i przejrzeć na oczy. Wchodzenie komuś do dupy i dochodzenie do celu po trupach nie jest cechą fajnych ludzi. A tak poza tym, czym ty jesteś beze mnie? "Samotną gwiazdą" - tyle. "Stałaś się niczym. (...) Stałaś się tym, czego nienawidzę, sprzedałaś się za odrobinę sławy (...) Chcesz ściągnąć mnie w dół. Pierdol się."
Ostatnia piosenka i ostatni wpis, jaki kiedykolwiek w jakikolwiek sposób będzie opowiadał o tobie.
"Nieszczelne usta, potrafią zatapiać statki,
Proponuję, aby słowa zostały w twoich ustach!
To się nigdy nie skończy,
Koło zatoczy krąg,
Ludzie wciąż pytają,
Nie ma mnie tu!
Nie sądzę, żebyś kiedykolwiek przeszła milę w moich butach.
Nie sądzę, żebyś wiedziała, przez co przeszłam.
Przez całe twoje życie będę miała nadzieję,
Że nauczysz się wreszcie chować dumę do kieszeni
I przestać prawić morały, wiem, co myślisz,
Według ciebie, jesteś wiele ponad mną.
Moc i chwała na zawsze.
Siedziałyśmy w tym razem.
Na zawsze zapamiętam, kim jestem.
Dowiaduję się, że jedyne, co mam do stracenia to czas,
Ze wszystkimi wątpliwościami, najgorsze już za mną.
Nie przebaczaj mi, proszę.
Nie chcę tego. (...)
Nie przebaczaj mi, zapomnę o tobie, zapisz to na ścianie,
Nie wiesz, przez co przeszłam."
Of Mice & Men - Ben Threw
xxx
I wrócę znów do rzeczywistości. Niestety ocena z historii - dobry. Starałam się, ale nie wyszło. Trudno.
Pasek będzie i tak. : )
Dam sobie radę ze wszystkim.
Nie potrzebuję fałszywych ludzi po swojej stronie. Nie potrzebuję kłamców i ludzi, którzy składają obietnice bez pokrycia. Mam trochę inne wartości i ideały.
Będzie dobrze.
|||•••|-|•-•|•-|-•|-••|•|•-•|||
wtorek, 11 czerwca 2013
Think happy thoughts, think happy thoughts, think happy thoughts...
Tak wiele tatuaży, tak mało miejsca na ciele. Tak wiele pomysłów na fryzurę, a tak mało odwagi, by je wykorzystać. Tyle chciałabym zrobić, a tak mało potrafię.
Czyżbym...wracała do normalności? Czyżby cała romantyczność ze mnie ulatywała? Jakoś nie specjalnie chce mi się w to wierzyć. Za każdym razem, gdy już myślę, że czegoś nie ma, to wraca, dwa razy mocniej. A nie wiem, cy byłabym gotowa na "miłość do porzygu" x2.
Nareszcie kończy się szkolny zapierdziel, nareszcie kończy się szkolny stres, ale nie mogę powiedzieć, że nareszcie kończy się szkoła, bo nie chcę, żeby się kończyła. Dopiero teraz, kiedy cała moja klasa jest najbardziej zżyta, musimy się rozstać.
Życie czasami ssie, prawda, ale to nie znaczy, że będzie tak cały czas... mam rację?
Już i tak jest lepiej niż było.
Czasami dzień bez pewnych osób jest lepszy. Ale już dzień bez innej osoby - gorszy.
Wróciłam do My Chemical Romance. Zakochałam się w Marinie Diamandis.
Czyżbym...wracała do normalności? Czyżby cała romantyczność ze mnie ulatywała? Jakoś nie specjalnie chce mi się w to wierzyć. Za każdym razem, gdy już myślę, że czegoś nie ma, to wraca, dwa razy mocniej. A nie wiem, cy byłabym gotowa na "miłość do porzygu" x2.
Nareszcie kończy się szkolny zapierdziel, nareszcie kończy się szkolny stres, ale nie mogę powiedzieć, że nareszcie kończy się szkoła, bo nie chcę, żeby się kończyła. Dopiero teraz, kiedy cała moja klasa jest najbardziej zżyta, musimy się rozstać.
Życie czasami ssie, prawda, ale to nie znaczy, że będzie tak cały czas... mam rację?
Już i tak jest lepiej niż było.
Czasami dzień bez pewnych osób jest lepszy. Ale już dzień bez innej osoby - gorszy.
Wróciłam do My Chemical Romance. Zakochałam się w Marinie Diamandis.
Marina Diamandis / kobieta ideał part II
poniedziałek, 10 czerwca 2013
I just want it to be perfect, to believe it's all been worth the fight...
"Chcę po prostu, żeby było idealnie. Chcę uwierzyć, że to wszystko było warte walki..."
Może ktoś wreszcie ułożyć ten uczuciowy bajzel w mojej głowie? Byłabym wdzięczna...
Nic się nie dzieje. Oceny dobre. Samopoczucie... pomińmy ten aspekt mojej egzystencji.
Jaki mam mieć stosunek do osoby, która usiłuje zniszczyć to, co ja próbuję zbudować? Spaliłam wszystkie mosty, które zbudowałyśmy, myślałam, że już cię nie obchodzę. Widocznie nie. Wydaje mi się, że znów próbujesz dotknąć się czegoś, tylko po to, żeby to zabić. Nie tym razem. Nie dam ci się.
"Jestem tylko człowiekiem ,ale ty nie potrafisz tego zrozumieć. Te same sztuczki, które kiedyś mnie ogłupiły, zaprowadzą cię donikąd. Nie jestem już tym dzieciakiem z twoich wspomnień. Teraz potrafię walczyć o siebie." Może nie do końca potrafię walczyć o to, co chcę uzyskać, a ty chcesz mi odebrać, ale nie poddam się. "Zrzekną się ciebie przyjaciele. Tak się to zaczyna i kończy."
Zdecydowanie zbyt dużo myśli przebiega przez moją głowę. Nie wiem, dlaczego tak bardzo wszystko sobie utrudniam. Nie, ja nie utrudniam, ja się angażuję uczuciowo, czego nie powinnam robić.
Ale nie chce znów wyjść na bezuczuciową, chłodną szmatę. Nie przed Tobą.
"(...)Czasami Cię ignoruję, żeby poczuć kontrolę,
Ale tak naprawdę Cię uwielbiam i nie mogę Cię zostawić.
Mam dość fantazji, które przykrywają, co jest złe.
(...)
Wysyłam najserdeczniejsze pozdrowienia z Piekła.
Nigdy nie słałam po miłość,
Nigdy nie miałam serca do naprawienia,
Bo zawsze, zanim cokolwiek się zaczęło,
Widziałam koniec.
(...)
Czuję, że to całkiem niezły żart,
Kiedy nie grasz głównej roli w czyimś sercu.
Wiesz, że raczej będę sama, niż grała rolę drugoplanową,
Skoro nie mogę dostać głównej."
Może ktoś wreszcie ułożyć ten uczuciowy bajzel w mojej głowie? Byłabym wdzięczna...
Nic się nie dzieje. Oceny dobre. Samopoczucie... pomińmy ten aspekt mojej egzystencji.
Jaki mam mieć stosunek do osoby, która usiłuje zniszczyć to, co ja próbuję zbudować? Spaliłam wszystkie mosty, które zbudowałyśmy, myślałam, że już cię nie obchodzę. Widocznie nie. Wydaje mi się, że znów próbujesz dotknąć się czegoś, tylko po to, żeby to zabić. Nie tym razem. Nie dam ci się.
"Jestem tylko człowiekiem ,ale ty nie potrafisz tego zrozumieć. Te same sztuczki, które kiedyś mnie ogłupiły, zaprowadzą cię donikąd. Nie jestem już tym dzieciakiem z twoich wspomnień. Teraz potrafię walczyć o siebie." Może nie do końca potrafię walczyć o to, co chcę uzyskać, a ty chcesz mi odebrać, ale nie poddam się. "Zrzekną się ciebie przyjaciele. Tak się to zaczyna i kończy."
Zdecydowanie zbyt dużo myśli przebiega przez moją głowę. Nie wiem, dlaczego tak bardzo wszystko sobie utrudniam. Nie, ja nie utrudniam, ja się angażuję uczuciowo, czego nie powinnam robić.
"(...)Czasami Cię ignoruję, żeby poczuć kontrolę,
Ale tak naprawdę Cię uwielbiam i nie mogę Cię zostawić.
Mam dość fantazji, które przykrywają, co jest złe.
(...)
Wysyłam najserdeczniejsze pozdrowienia z Piekła.
Nigdy nie słałam po miłość,
Bo zawsze, zanim cokolwiek się zaczęło,
Widziałam koniec.
(...)
Czuję, że to całkiem niezły żart,
Kiedy nie grasz głównej roli w czyimś sercu.
Wiesz, że raczej będę sama, niż grała rolę drugoplanową,
Skoro nie mogę dostać głównej."
niedziela, 9 czerwca 2013
I thought I would be happy by now...
"Myślałam, że do dziś powinnam już być szczęśliwa..."
Nie wytrzymuję psychicznie wszystkiego, co się dzieje. Za dużo nauki, za dużo uczuć, za dużo wszystkiego.
Najgorszy jest moment, w którym zdajesz sobie sprawę, że jedyna osoba, która może cię pocieszyć to ta, która rani cię najbardziej.
wszechobecny brak chęci do życia. Dajcie mi spokój.
"Przepłakane noce nigdy nikomu nie pomagają. Sprawiają, że stajesz się jeszcze bardziej mizerny, niż kiedykolwiek byłeś.
- Czemu tak się śmiejesz? - zapytała Susanne, siadając po mojej prawej stronie. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej. - Blondyn czy brunet? - postawiła kubek z kawą na małym stoliku.
- Brunet. - podciągnęłam kolana pod brodę.
- Oczy niebieskie czy brązowe?
- Niebieskie.
- Uśmiech? - wypytywała dalej.
Oparłam czoło na kolanach, żeby schować uśmiech, zdradzający wszystko.
- Zabójczy.
Susanne przytuliła mnie do siebie.
- Wiesz, Sus... to ten typ chłopaka, któremu byłabym w stanie oddać ostatnią żyletkę. - brunetka uśmiechnęła się szeroko. Była szczęśliwa, że wreszcie znalazłam kogoś takiego.
Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że mój ideał będzie kolejną blizną na ramieniu."
- "The give up of the Broken"
"Krok pierwszy: mówisz, że musicie porozmawiać.
On mówi: "Proszę, usiądź. To tylko rozmowa."
Grzecznie uśmiecha się do ciebie,
A ty wyglądasz, za jakieś okno po twojej prawej.
On idzie w lewo, a ty zostajesz między wierszami strachu i winy.
Zaczynasz się zastanawiać, po co w ogóle przyszłaś.
(...)
Pozwól mu wiedzieć, że wiesz najlepiej,
Bo w końcu i tak wiesz najlepiej.
Starasz się prześliznąć obok jego obrony,
Bez stracenia niewinności.
Spisz listę tego, co jest źle.
Tego, co już mu powiedziałaś.
I módl się do Boga, żeby cię usłyszał.
Będę modlił się do Boga, żeby cię usłyszał.
(...)
Podczas, gdy on zaczyna podnosić głos,
Ty zniżasz swój i stawiasz go przed ostatnim wyborem.
Będziesz podążała drogą, aż w końcu ją zgubisz,
Albo odetniesz się od wszystkich, za którymi szłaś.
A on zrobi jedną z dwóch rzeczy,
Przyzna się do wszystkiego,
Albo powie, że nie jest już taki sam,
A ty zaczniesz się zastanawiać, po co w ogóle przyszłaś.
- Co zrobiłam źle?
Straciłam przyjaciela, gdzieś w gorzkim świecie.
I nie spałabym przez całą noc dla ciebie,
Ale czy wiedziałam, jak uratować życie? -
Jak uratować życie?"
Nie wytrzymuję psychicznie wszystkiego, co się dzieje. Za dużo nauki, za dużo uczuć, za dużo wszystkiego.
Najgorszy jest moment, w którym zdajesz sobie sprawę, że jedyna osoba, która może cię pocieszyć to ta, która rani cię najbardziej.
wszechobecny brak chęci do życia. Dajcie mi spokój.
"Przepłakane noce nigdy nikomu nie pomagają. Sprawiają, że stajesz się jeszcze bardziej mizerny, niż kiedykolwiek byłeś.
- Czemu tak się śmiejesz? - zapytała Susanne, siadając po mojej prawej stronie. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej. - Blondyn czy brunet? - postawiła kubek z kawą na małym stoliku.
- Brunet. - podciągnęłam kolana pod brodę.
- Oczy niebieskie czy brązowe?
- Niebieskie.
- Uśmiech? - wypytywała dalej.
Oparłam czoło na kolanach, żeby schować uśmiech, zdradzający wszystko.
- Zabójczy.
Susanne przytuliła mnie do siebie.
- Wiesz, Sus... to ten typ chłopaka, któremu byłabym w stanie oddać ostatnią żyletkę. - brunetka uśmiechnęła się szeroko. Była szczęśliwa, że wreszcie znalazłam kogoś takiego.
Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że mój ideał będzie kolejną blizną na ramieniu."
- "The give up of the Broken"
"Krok pierwszy: mówisz, że musicie porozmawiać.
On mówi: "Proszę, usiądź. To tylko rozmowa."
Grzecznie uśmiecha się do ciebie,
A ty wyglądasz, za jakieś okno po twojej prawej.
On idzie w lewo, a ty zostajesz między wierszami strachu i winy.
Zaczynasz się zastanawiać, po co w ogóle przyszłaś.
(...)
Pozwól mu wiedzieć, że wiesz najlepiej,
Bo w końcu i tak wiesz najlepiej.
Starasz się prześliznąć obok jego obrony,
Bez stracenia niewinności.
Spisz listę tego, co jest źle.
Tego, co już mu powiedziałaś.
I módl się do Boga, żeby cię usłyszał.
Będę modlił się do Boga, żeby cię usłyszał.
(...)
Podczas, gdy on zaczyna podnosić głos,
Ty zniżasz swój i stawiasz go przed ostatnim wyborem.
Będziesz podążała drogą, aż w końcu ją zgubisz,
Albo odetniesz się od wszystkich, za którymi szłaś.
A on zrobi jedną z dwóch rzeczy,
Przyzna się do wszystkiego,
Albo powie, że nie jest już taki sam,
A ty zaczniesz się zastanawiać, po co w ogóle przyszłaś.
- Co zrobiłam źle?
Straciłam przyjaciela, gdzieś w gorzkim świecie.
I nie spałabym przez całą noc dla ciebie,
Ale czy wiedziałam, jak uratować życie? -
Jak uratować życie?"
piątek, 7 czerwca 2013
Never let this go...
Nie mam nawet siły pisać. Nic mi się nie chce. Wszystko mnie boli. Jestem zła. Nie, nie jestem zła. Jestem... rozczarowana, chyba tak można to nazwać. Rozczarowana i smutna. Tak wiele rzeczy mnie boli. W tym momencie, to aż mi się płakać chce.
Niektórzy ludzie ranią nas nieświadomie. Jednak gorzej, gdy to my myślimy, że oni robią to nieświadomie, podczas gdy oni doskonale wiedzą, co robią. Taka mała gra manipulacji polegająca na bawieniu się ludzką psychiką. A co jeśli moja psychika nie jest tak silna? Po prostu... boli mnie to wszystko, bo wiem, że nie jestem najlepsza, najmądrzejsza, itd. i boję się, że... szybko zastąpisz mnie kimś lepszym.
Idę spać. Jutro GRoT. Życzcie powodzenia.
Dobranoc.
"Może jeśli moje serce przestanie bić,
To nie będzie bolało to tak mocno.
I już nigdy więcej nie będę musiała się do kogoś odzywać.
Proszę, nie zrozum mnie źle,
Bo nigdy sobie tego nie odpuszczę.
Ale nie potrafię znaleźć słów, by powiedzieć Ci,
Że nie chcę być sama.
A teraz czuję się, jakbym w ogóle Cię nie znała.
Pewnego dnia będziecie mieli dość powtarzania, że wszystko jest OK.
I aż do tego momentu na pewno będę udawała tak,
Jak udaję dzisiaj.
Proszę nie zrozum mnie źle, bo nigdy sobie tego nie odpuszczę.
Ale nie nie potrafię znaleźć słów, by powiedzieć Ci,
Że nie chcę być sama.
A teraz czuję się, jakbym w ogóle Cię nie znała.
'Odpuść sobie... Odpuść sobie...'
Nigdy sobie tego nie odpuszczę,
Ale nie potrafię znaleźć słów, by powiedzieć Ci,
Że czuję się, jakbym w ogóle Cię nie znała."
Niektórzy ludzie ranią nas nieświadomie. Jednak gorzej, gdy to my myślimy, że oni robią to nieświadomie, podczas gdy oni doskonale wiedzą, co robią. Taka mała gra manipulacji polegająca na bawieniu się ludzką psychiką. A co jeśli moja psychika nie jest tak silna? Po prostu... boli mnie to wszystko, bo wiem, że nie jestem najlepsza, najmądrzejsza, itd. i boję się, że... szybko zastąpisz mnie kimś lepszym.
Idę spać. Jutro GRoT. Życzcie powodzenia.
Dobranoc.
"Może jeśli moje serce przestanie bić,
To nie będzie bolało to tak mocno.
I już nigdy więcej nie będę musiała się do kogoś odzywać.
Proszę, nie zrozum mnie źle,
Bo nigdy sobie tego nie odpuszczę.
Ale nie potrafię znaleźć słów, by powiedzieć Ci,
Że nie chcę być sama.
A teraz czuję się, jakbym w ogóle Cię nie znała.
Pewnego dnia będziecie mieli dość powtarzania, że wszystko jest OK.
I aż do tego momentu na pewno będę udawała tak,
Jak udaję dzisiaj.
Proszę nie zrozum mnie źle, bo nigdy sobie tego nie odpuszczę.
Ale nie nie potrafię znaleźć słów, by powiedzieć Ci,
Że nie chcę być sama.
A teraz czuję się, jakbym w ogóle Cię nie znała.
Nigdy sobie tego nie odpuszczę,
Ale nie potrafię znaleźć słów, by powiedzieć Ci,
Że czuję się, jakbym w ogóle Cię nie znała."
czwartek, 6 czerwca 2013
Pushing back all the unnecessary pressure...
Cztery z fizyki, pięć z biologii. Będzie pasek. >.< Nie widziałam go dwa lata.
Jutro spotkanie motywacyjno-oryganizacyjno-ogarniające. Czyli X czasu słuchania tego samego jeszcze raz. Ale chyba już się przyzwyczaiłam.
Dlaczego uwielbiamy ludzi najbardziej, kiedy mamy się z nimi rozstać?
Ja wiem, że nazywałam ludzi z mojej klasy "debilami" itd, ale to moi debile. Nie chcę ich zostawiać. Będę tęskniła, na pewno.
Byłam złożyć podanie w Miarce i jeśli się dostanę, to Olę znajdziecie na prawie każdej przerwie przy automacie z kawą, lub w każdym możliwym kącie. Tak, żebym nie musiała z nikim rozmawiać.
Dzisiaj byłam tam z Anią na przerwie. Jak tam było cicho. Matko. W ogóle nie czułam tego, że była przerwa. Co prawda młodzież na korytarzach mogła na to wskazywać, ale brak gwaru już nie. Tylko szmer cichych rozmów, tyle. Mogłabym do tego przywyknąć. Uśmiecham się do siebie, bo wiem, że dałam radę. A było ze mną źle. Oj, bardzo źle. Bałam się, że nie dam rady, że nie zdążę z niczym, że wszystko pójdzie nie po mojej myśli. W jak wielkim błędzie byłam. Okazało się, że nauczyciele jednak mają jakieś tam serce. Jest dobrze. Będzie dobrze.
"(...) Sól w moich ranach, ale nie potrafię wyleczyć tego, co czuję do Ciebie.
(...) Ten mały całus, który skradłeś,
Trzymał moje serce i duszę.
I jak jeleń w świetle reflektorów spotykam swoje przeznaczenie.
Nie próbuj walczyć ze sztormem.
Wypadniesz za burtę.
Przypływ zaniesie mnie z powrotem do Ciebie.
Na swoim łożu śmierci, wszystko, co będę widziała to Ty.
Życie może opuścić moje płuca,
Ale moje serce zostanie z Tobą.
Ten mały całus, który skradłeś,
Trzymał moje serce i duszę.
I jak duch w ciszy znikam...
Nie próbuj walczyć ze sztormem.
Wypadniesz za burtę.
Przypływ zaniesie mnie z powrotem do Ciebie.
Fale pociągną nas w dół.
Przypływ zaniesie mnie z powrotem do Ciebie.
Ten mały całus, który skradłeś,
Trzymał moje serce i duszę.
I jak jeleń w świetle reflektorów spotykam swoje przeznaczenie.
Nie próbuj walczyć ze sztormem.
Wypadniesz za burtę.
Przypływ zaniesie mnie z powrotem do Ciebie."
Jutro spotkanie motywacyjno-oryganizacyjno-ogarniające. Czyli X czasu słuchania tego samego jeszcze raz. Ale chyba już się przyzwyczaiłam.
Dlaczego uwielbiamy ludzi najbardziej, kiedy mamy się z nimi rozstać?
Ja wiem, że nazywałam ludzi z mojej klasy "debilami" itd, ale to moi debile. Nie chcę ich zostawiać. Będę tęskniła, na pewno.
Byłam złożyć podanie w Miarce i jeśli się dostanę, to Olę znajdziecie na prawie każdej przerwie przy automacie z kawą, lub w każdym możliwym kącie. Tak, żebym nie musiała z nikim rozmawiać.
Dzisiaj byłam tam z Anią na przerwie. Jak tam było cicho. Matko. W ogóle nie czułam tego, że była przerwa. Co prawda młodzież na korytarzach mogła na to wskazywać, ale brak gwaru już nie. Tylko szmer cichych rozmów, tyle. Mogłabym do tego przywyknąć. Uśmiecham się do siebie, bo wiem, że dałam radę. A było ze mną źle. Oj, bardzo źle. Bałam się, że nie dam rady, że nie zdążę z niczym, że wszystko pójdzie nie po mojej myśli. W jak wielkim błędzie byłam. Okazało się, że nauczyciele jednak mają jakieś tam serce. Jest dobrze. Będzie dobrze.
"(...) Sól w moich ranach, ale nie potrafię wyleczyć tego, co czuję do Ciebie.
(...) Ten mały całus, który skradłeś,
Trzymał moje serce i duszę.
I jak jeleń w świetle reflektorów spotykam swoje przeznaczenie.
Nie próbuj walczyć ze sztormem.
Wypadniesz za burtę.
Przypływ zaniesie mnie z powrotem do Ciebie.
Na swoim łożu śmierci, wszystko, co będę widziała to Ty.
Życie może opuścić moje płuca,
Ale moje serce zostanie z Tobą.
Ten mały całus, który skradłeś,
Trzymał moje serce i duszę.
I jak duch w ciszy znikam...
Nie próbuj walczyć ze sztormem.
Wypadniesz za burtę.
Przypływ zaniesie mnie z powrotem do Ciebie.
Fale pociągną nas w dół.
Przypływ zaniesie mnie z powrotem do Ciebie.
Ten mały całus, który skradłeś,
Trzymał moje serce i duszę.
I jak jeleń w świetle reflektorów spotykam swoje przeznaczenie.
Nie próbuj walczyć ze sztormem.
Wypadniesz za burtę.
Przypływ zaniesie mnie z powrotem do Ciebie."
środa, 5 czerwca 2013
I've gone for too long living like I'm not alive...
Oklejałam teczkę do liceum, słuchając muzyki i wraz z przyklejeniem pierwszego paska taśmy klejącej usłyszałam: "Oto początek końca.". Tym razem Bring Me The Horizon nie mieli racji. Ale przecież nie wiem, co ma dla mnie przyszłość - to już ustaliłam. Zakręcony tydzień ciąg dalszy. Jutro zwolnienie z religii i biegusiem do Miarki złożyc podanie, później wrócić i biegusiem do szkoły napisać zaległy sprawdzian z WOS-u, w czasie lekcji poużerać się jeszcze trochę z panią z fizyki w nadziei, aby nie zmieniła zdania i jednak dała mi proponowaną czwórkę. Muszę jeszcze znaleźć stary zeszyt z geografii, bo już dzisiaj mi pani pozwoliła przynieść na jutro, a miło być dzisiaj. Ale 5+ ze sprawdzianu, na który uczyło się 2 godziny (z facebookiem, tumbelerem i innymi fashion-blogami) w pełni mnie satysfakcjonuje. :)
Przeżyć jutro i dalej będzie z górki. W piątek ostatnie przygotowania do sobotniego GRoT'u. W międzyczasie wypadałoby się jeszcze pouczyć do sprawdzianu z historii w poniedziałek. Układ prosty 5 ze sprawdzianu = 5 na koniec roku. 4 ze sprawdzianu = 4 na koniec roku.
Damy radę. "Co cię nie zabije, totrwale okaleczy cię wzmocni".
"Za długo żyłam tak, jakbym była martwa,
Więc dzisiaj zacznę od nowa,
Zaczynając od Ciebie i mnie.
Kiedy to wspomnienie zniknie upewnię się,
Że zostanie zastąpione.
Z szansami, które wzięłam i nadzieją, którą mam.
I czy już Ci powiedziałam?
Że nigdzie się nie wybieram,
bo czekałam na cud
I nie odpuszczam sobie.
Nie pozwolę Ci postawić krzyżyka na cudzie,
Bo może Cię uratować.
Nauczyliśmy się uciekać
Od wszystkiego, co jest dla nas niewygodne.
Pogrzebaliśmy smutek, żeby nikt nigdy się nie dowiedział,
Że w środku jesteśmy złamani.
Staram się poukładać wszystko na nowo,
Osuszyć łzy i zabić lęki,
Ale czy już Ci powiedziałam? Mówiłam Ci już?
Że nigdzie się nie wybieram,
bo czekałam na cud
I nie odpuszczam sobie.
Nie pozwolę Ci postawić krzyżyka na cudzie,
Bo może Cię uratować.
To nie wiara, jeśli użyjesz swoich oczu.
Oh, dlaczego?
Zróbmy to dobrze tym razem.
Zostawmy wszystko za sobą.
Oh, dlaczego?
Zróbmy to dobrze tym razem.
To nie wiara, jeśli użyjesz swoich oczu.
Za długo żyłam tak, jakbym była martwa,
Więc dzisiaj zacznę od nowa,
Zaczynając z Tobą
I nie chcę uciekać od wszystkiego, co jest dla mnie niewygodne.
I po prostu chcę, nie,
Ja potrzebuję tego, aby ten ból skończył się tu i teraz.
Nigdzie się nie wybieram,
bo czekałam na cud
I nie odpuszczam sobie.
Nie pozwolę Ci postawić krzyżyka na cudzie,
Bo może Cię uratować."
Przeżyć jutro i dalej będzie z górki. W piątek ostatnie przygotowania do sobotniego GRoT'u. W międzyczasie wypadałoby się jeszcze pouczyć do sprawdzianu z historii w poniedziałek. Układ prosty 5 ze sprawdzianu = 5 na koniec roku. 4 ze sprawdzianu = 4 na koniec roku.
Damy radę. "Co cię nie zabije, to
"Za długo żyłam tak, jakbym była martwa,
Więc dzisiaj zacznę od nowa,
Zaczynając od Ciebie i mnie.
Kiedy to wspomnienie zniknie upewnię się,
Że zostanie zastąpione.
Z szansami, które wzięłam i nadzieją, którą mam.
I czy już Ci powiedziałam?
Że nigdzie się nie wybieram,
bo czekałam na cud
I nie odpuszczam sobie.
Nie pozwolę Ci postawić krzyżyka na cudzie,
Bo może Cię uratować.
Nauczyliśmy się uciekać
Od wszystkiego, co jest dla nas niewygodne.
Pogrzebaliśmy smutek, żeby nikt nigdy się nie dowiedział,
Że w środku jesteśmy złamani.
Staram się poukładać wszystko na nowo,
Osuszyć łzy i zabić lęki,
Ale czy już Ci powiedziałam? Mówiłam Ci już?
Że nigdzie się nie wybieram,
bo czekałam na cud
I nie odpuszczam sobie.
Nie pozwolę Ci postawić krzyżyka na cudzie,
Bo może Cię uratować.
To nie wiara, jeśli użyjesz swoich oczu.
Oh, dlaczego?
Zróbmy to dobrze tym razem.
Zostawmy wszystko za sobą.
Oh, dlaczego?
Zróbmy to dobrze tym razem.
To nie wiara, jeśli użyjesz swoich oczu.
Za długo żyłam tak, jakbym była martwa,
Więc dzisiaj zacznę od nowa,
Zaczynając z Tobą
I nie chcę uciekać od wszystkiego, co jest dla mnie niewygodne.
I po prostu chcę, nie,
Ja potrzebuję tego, aby ten ból skończył się tu i teraz.
Nigdzie się nie wybieram,
bo czekałam na cud
I nie odpuszczam sobie.
Nie pozwolę Ci postawić krzyżyka na cudzie,
Bo może Cię uratować."
sobota, 1 czerwca 2013
I don't know what I want and I don't know what future holds...
Przeraża mnie trochę to, że nie wiem, co ma dla mnie przyszłość.
Nadszedł ten moment, w którym naprawdę nie wiem, czego chcę.
Nie wiem, kim chcę być. Nie wiem, co chcę robić w życiu. Nie wiem, co chcę robić ze swoim życiem. Nie wiem, kim będę. Nie wiem, co się stanie. Nie wiem, czy mam w ogóle przed sobą jakąś przyszłość.
I nie wiem, co się teraz ze mną dzieje.
"Podnoszę się i znowu upadam.
Podnoszę wzrok i nikogo nie ma w pobliżu.
Jest tak cicho, nienawidzę tego.
Jak mogłam pozwolić, żeby do tego doszło?
Jeszcze jeden drink i wszyscy mnie opuszczą.
(Może) Moim przeznaczeniem jest chodzić po tym świecie samej.
(Nie wiem, czy) Podoba mi się on bardziej samej.
Poprzez te wszystkie rzeczy, które zrobiłam,
Kim jest ten człowiek, którym się stałam?"
Mamy Dzień Dziecka. Siedem okrągłych dni do GRoT'u. 13 dni do wystawienia ocen (a chemia leży). 24 dni do komersu. 28 dni do końca tej mordęgi. 28 dni i opuszczę miejsce, w którym egzystowałam przez większość czasu w ciągu ostatnich trzech lat. Nie wiem, jak sobie poradzę w liceum. Nie wiem, czy w ogóle sobie poradzę. Ba! Ja nawet nie wiem, czy dożyję. Tyle trzeba zrobić, a tek mało czasu. Nadrobienie geografii, informatyki. Złożenie papierów do szkoły. Ostatnie kartkówki, sprawdziany, projekty, przedsięwzięcia, oczekiwania. Oczekiwania, które mam wobec siebie, są za wysokie. Ja nawet nie mam czasu, żeby spać. A tyle trzeba jeszcze zrobić. Tyle trzeba jeszcze przeżyć. Przez tyle trzeba jeszcze przejść. Potrzebuję przerwy. Nie za 28 dni. Ja potrzebuję jej już, teraz, zaraz.
Muszę odetchnąć i spojrzeć na rzeczy trzeźwym umysłem. A nie umysłem naćpanej kawą, wiecznie niewyspanej, zdołowanej Oli.
"- Możemy zostać przyjaciółmi, prawda? Nic to nie zmieni? - spytał mnie Frank.
Osłupiałem. Człowiek, przed którym uzewnętrzniłem całe swoje uczucia, pytał mnie o coś takiego.
- Tak. Jasne. - wydukałem w odpowiedzi.
Zrobię wszystko, byle byś tylko był. - pomyślałem. Nie mogłem go stracić, bo nie czuł do mnie tego, co ja do niego. Chociaż zależało mi, to przynajmniej w ten sposób mogłem go zatrzymać przy sobie."
- A Spitting Of The Mind
Nadszedł ten moment, w którym naprawdę nie wiem, czego chcę.
Nie wiem, kim chcę być. Nie wiem, co chcę robić w życiu. Nie wiem, co chcę robić ze swoim życiem. Nie wiem, kim będę. Nie wiem, co się stanie. Nie wiem, czy mam w ogóle przed sobą jakąś przyszłość.
I nie wiem, co się teraz ze mną dzieje.
"Podnoszę się i znowu upadam.
Podnoszę wzrok i nikogo nie ma w pobliżu.
Jest tak cicho, nienawidzę tego.
Jak mogłam pozwolić, żeby do tego doszło?
Jeszcze jeden drink i wszyscy mnie opuszczą.
(Może) Moim przeznaczeniem jest chodzić po tym świecie samej.
(Nie wiem, czy) Podoba mi się on bardziej samej.
Poprzez te wszystkie rzeczy, które zrobiłam,
Kim jest ten człowiek, którym się stałam?"
Mamy Dzień Dziecka. Siedem okrągłych dni do GRoT'u. 13 dni do wystawienia ocen (a chemia leży). 24 dni do komersu. 28 dni do końca tej mordęgi. 28 dni i opuszczę miejsce, w którym egzystowałam przez większość czasu w ciągu ostatnich trzech lat. Nie wiem, jak sobie poradzę w liceum. Nie wiem, czy w ogóle sobie poradzę. Ba! Ja nawet nie wiem, czy dożyję. Tyle trzeba zrobić, a tek mało czasu. Nadrobienie geografii, informatyki. Złożenie papierów do szkoły. Ostatnie kartkówki, sprawdziany, projekty, przedsięwzięcia, oczekiwania. Oczekiwania, które mam wobec siebie, są za wysokie. Ja nawet nie mam czasu, żeby spać. A tyle trzeba jeszcze zrobić. Tyle trzeba jeszcze przeżyć. Przez tyle trzeba jeszcze przejść. Potrzebuję przerwy. Nie za 28 dni. Ja potrzebuję jej już, teraz, zaraz.
Muszę odetchnąć i spojrzeć na rzeczy trzeźwym umysłem. A nie umysłem naćpanej kawą, wiecznie niewyspanej, zdołowanej Oli.
"- Możemy zostać przyjaciółmi, prawda? Nic to nie zmieni? - spytał mnie Frank.
Osłupiałem. Człowiek, przed którym uzewnętrzniłem całe swoje uczucia, pytał mnie o coś takiego.
- Tak. Jasne. - wydukałem w odpowiedzi.
Zrobię wszystko, byle byś tylko był. - pomyślałem. Nie mogłem go stracić, bo nie czuł do mnie tego, co ja do niego. Chociaż zależało mi, to przynajmniej w ten sposób mogłem go zatrzymać przy sobie."
- A Spitting Of The Mind
Subskrybuj:
Posty (Atom)



