Po pierwsze dziękuję za pierwsze 1000 wyświetleń.
Po drugie...
Jutro lody z ekipą.
Nie mam karty do kroniki, będzie lipa. Trzeba zrobić.
Nadal jest średnio... Można by powiedzieć - chujowo, ale stabilnie, chociaż nie jest chujowo... ale jest stabilnie. Będzie stabilnie, ale wiem, że za dwa dni znowu nie będzie, a potem znowu będzie.
Miłość to posrana sprawa. Przychodzi w najmniej odpowiednim/oczekiwanym momencie i nie, oczywiście, że sobie nie pójdzie, bo w końcu, kto bogatemu zabroni?
Wnerwia mnie ten brak stabilności, którego oczekiwałam. Bo ja nigdy nie chciałam się zakochać tylko po to, żeby łazić i się chwalić na fejsie, że mam chłopaka, ale po to, żeby wreszcie mieć przy sobie kogoś więcej niż przyjaciela, żeby wreszcie była jakaś stabilność uczuciowa. Bo na razie, to jestem tak stabilna emocjonalnie jak szklanka wody trzymana przez człowieka z chorobą Parkinsona, tańczącego Gangnam Style. Dokładnie tak jest.
Dobre rano z Anią.
"Wewnętrznie czułem, że każdy dzień bez niego jest dniem straconym. Wiedziałem, że tak szybko mi nie przejdzie. Wiedziałem już, że najgorsze nie jest odtrącenie, a to, że uświadamiasz sobie, że tak naprawdę twoje życie to tylko myślenie o tej jednej osobie." - A Splitting Of The Mind
"(...)
Mamy swoje obsesje,
Chciałabym wymazać wszystkie smutne pomysły,
Które pojawiają się w mojej głowie, kiedy Cię trzymam.
Mamy swoje obsesje,
Wszystko, o czym tylko myślisz myślę, to dziwne rzeczy,
Dotyczące mnie, dotyczące Ciebie.
(...)
Mamy swoje obsesje,
Chciałabym wymazać każdą okropną myśl,
Która mnie męczy w każdy dzień każdego tygodnia.
Mamy swoje obsesje,
Nigdy nie powiedziałeś mi, co było tą rzeczą,
Która sprawiła, że Ty byłeś silny, a ja słaba.
(...)"


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz