piątek, 28 czerwca 2013

Lovesick melody...

"Nie wiem, co mi jest. Jakieś uczucie ze wszystkich najsilniejsze i najbardziej przejmujące smutkiem... Tęsknota... Smutek, któremu brak wszelkiego przedmiotu, celu i myśli. Ach, nie - jest tej myśli jakaś nędzna, uciekająca, bezradna drobina. Taki błędny okruch mieści w sobie tylko przeświadczenie, że to, co mię o smutek przyprawia, jest najważniejszą, najcenniejszą, jedyną wartościową sprawą. Dziwna rzecz: za pomocą tego małego atomu odgaduje się prawdziwą treść życia, widzi przestwory, światy rozległe i dalekie, o których nic nie wie codzienny, zdrowy rozum.
Tęsknota, tęsknota...
Uczucie najbardziej niewypowiedziane, stan próżny wszelakiej ulgi, ucisk serca ciągły i jednostajny.
A przecie on sam w sobie jest upragniony, bo daje jakby lękliwe pożądanie ujrzenia znowu onej niedoli. Oziębłość zimowa, którą przeżyłam - nie był to stan dobry. Teraz zaczynam pamiętać każde z tych zimowych uczuć, niby jakieś narzędzia z żelaza, które rozdzierają. (...) Już sama nie wiem, czego chcę. Tęsknię, a raczej usycham z tęsknoty. Chciałabym pójść, uciec... Jestem jak człowiek bardzo chory, który sam nie wiem, co go najwięcej boli. Źle mu jest, a poruszyć się nie ma siły. (...)  Łzy silniejsze są niż wola. Dlatego cierpię i nic w sobie zmienić nie umiem. Wszystko pozostaje tak, jak było, te same cele, te same obowiązki. Rozumiem to i wciąż jestem bez sił. (...) śmieję się z tego wszystkiego. Jest to tyle warte, co wiatr karmić. Do niczego nie mam ochoty. Sama siebie pytam, czego mi się chcieć może i ciągle, nie mówiąc sobie tego, stwierdzam, że pragnęłabym jednej tylko rzeczy: nie być.
Ta myśl wysuwa się bez żadnych przejść do minionego usposobienia, łzy płyną i w nich jest to życzenie...  (...) Nigdzie dzisiaj nie wyjdę. Tak jestem rozbita i tak mi źle, jakbym siedziała w ciemnym, dusznym lochu. W ciągu ostatnich dni napada mnie płacz. (...) duszę ten płacz w sobie i dźwigam go z miejsca na miejsce. W święto, gdy (...) nikt mnie nie widzi, całymi godzinami pozwalam sobie na tę niekosztowną rozrywkę. (...) I oto bez żadnej racji serce zaczęło znowu trząść się i trwożyć we mnie jak biedne, głupie dziecko. Uciekam od płaczu, bo jeśli tylko w dzień szlocham, w nocy nie śpię na pewno, a potem zaraz idą kolejne straszne zmory, jedna za drugą. (...)
Wszystko mi jedno... (...) Teraz już nie ja rządzę tylko podmuchy wzruszeń, (...) one mię niosą, dokąd chcą, jak bujne konie. Długo więziłam je w żelaznej stajni, co dzień zatrzaskiwałam wrótnię, wbijając palce w płytę z granitu, teraz niech sobie pędzą, jak chcą."
- Stefan Żeromski "Ludzie Bezdomni"

Nadal do mnie nie dociera, że wraz z dniem dzisiejszym stałam się absolwentką gimnazjum. Te wszystkie wspólne chwile. Dziewięć, sześć, trzy, czy dwa lata spędzone razem w jednej klasie, to naprawdę dużo czasu. Będzie mi niesamowicie brakowało Was wszystkich, drodzy Koledzy. 
Ale coś musi się skończyć, aby coś mogło się zacząć. Idziemy do nowych szkół, poznamy nowych ludzi.
Coś się skończyło, ale zaczyna się kompletnie nowy etap naszej wędrówki po tym świecie. Idziemy naprzód, dorastamy i normalną rzeczą jest, że musimy zostawić pewne rzeczy i niektórych ludzi za sobą.

"Teraz mogę ruszyć naprzód, by stawiać czoło
Problemom dużej dziewczynki.

Nie będzie już żadnych licealnych gimnazjalnych problemów,
Ukończyłam z wyróżnieniem.

I popijam kawę, podczas gdy czytam gazetę piszę kolejny wpis,
Na którą oszczędzałam, jedząc tylko Top Ramen's,
Który nie ma najmniejszego sensu.
Teraz mam wakacje.
Gdziekolwiek pójdę, mogę tam zostać.

Nie mam zamiaru wracać.
Nawet jeśli mogę.
Teraz mam wakacje."



Turniej Siatkówki Dzikich Drużyn... Imprezę jako całość zaliczam na +. Ale ogrom rozczarowania, złości, smutku i tęsknoty zdecydowanie przysłania mi to, co było dzisiaj pozytywnego.
Stwierdziłam, że skoro nie ma, o co walczyć - nie będę.
Próbowałam, ale widocznie nie ma sensu.
Podczas gdy wszyscy śmiali się i dobrze bawili, ja starałam się połknąć wielką gulę w gardle i powstrzymywałam łzy, które cisnęły mi się do oczu. Skutecznie...
Nie potrafię udawać, kiedyś wychodziło mi to o wiele lepiej... A teraz? Siedzę, patrzę się pustym zwrokiem w przestrzeń, nie widzę tego, co dzieje się dookoła, rozmyślam, co mogłabym zrobić, ale paraliżuje mnie strach. Mówiłam, powiedziałam Ci wszystko, powiedziałam, że nie mam odwagi, ale widać nie obchodzi Cię to... Pogodzę się z tym, ale nie myśl, że będzie mnie obchodzić to, co poczujesz. Pewnie fala uczuć znów mnie zaleje, ale zapomnienie o tym, co teraz czuje, będzie cięższe niż kiedykolwiek, bo naprawdę mi na Tobie zależało... i chyba nadal zależy...

"Mówisz najsłodsze słówka i nie potrafię utrzymać swojego serca od śpiewania
Twojej piosenki. Moje głupie stopy wciąż się ruszają.

Ten rytm na 4/4, jestem tu z Tobą w tym samym czasie.
Ten rytm na 4/4, umarłabym za Ciebie.
Czy nikt tego nie zatrzyma?
Zaszłam za daleko, aby teraz stąd wrócić,
A Ty nie masz pojęcia,
Nie wiesz, co mi robisz.
Czy nikt nie zatrzyma tej piosenki,
Tak, żebym nie śpiewała?
Niech ktoś zatrzyma tą piosenkę,
Żebym nie śpiewała.
Nigdy nie wpuszczam miłości,
Więc mogę utrzymać moje serce z daleka od bólu.
Im dłużej żyję w tym przekonaniu,
Tym bardziej znikam,

Ten rytm na 4/4, jestem tu z Tobą w tym samym czasie.
Ten rytm na 4/4, umarłabym za Ciebie.
Zaszłam za daleko, aby teraz stąd wrócić,
A Ty nie masz pojęcia,
Nie wiesz, co mi robisz.
Zaszłam za daleko, żeby pozbierać się po Tobie.
I nie masz pojęcia,
Nie wiesz, co mi robisz.

Niech ktoś zatrzyma tą piosenkę
Żeby nie śpiewała.
Twoja chora z miłości melodia, weźmie dziś ze mnie to, co najlepsze.
Ale Ty mnie nie dopadniesz,
Jeśli nie będę śpiewała.
To wkrada się jak pająk,
Którego nie możesz zabić,
Chociaż tak bardzo się staram.
Czy nie widzisz tego, że spadam?
Nie chcę Cię kochać,
Ale wychodzi na to, że tak jest...

Twoja chora z miłości melodia, weźmie dziś ze mnie to, co najlepsze,
Ale Ty mnie nie dopadniesz,
Bo nie będę śpiewała."


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz