niedziela, 30 czerwca 2013

Better off this way...

Czy mnie to właściwie obchodzi? Stwierdzam, że nie... Skoro sprawy mają się tak, a nie inaczej, to chyba sama powinnam mieć to wszystko w dupie, prawda?
Przestanę się wreszcie Tobą zamartwiać, przestanę sobie tłumaczyć Twoje wady, przestanę się łudzić, przestanę się zadręczać i będzie OK. Nie mogę być uwiązana, przywiązana do czegoś, kogoś, kto nawet nie ma pięciu minut, które mógłby mi poświęcić na głupie "cześć"... Nawet po (jak dla mnie) zbyt mało obszernym tłumaczeniu. Bo co z tego, że ja będę mówiła, skoro nie chcesz tego zrozumieć.
Właściwie, to są dwie osoby, które niemiłosiernie działają mi na nerwy w ostatnim czasie. Z resztą, ten, kto mnie nie wnerwia jest człowiekiem wręcz świętym. Przecież i tak nie obchodzi Cię, co czuję... a dobrze wiesz, jak łatwo mnie złamać. Udało Ci się... Ale pozbieram się. Pozbieram się tak, jak zwykle. Sama.
Dzisiejsza piosenka mówi o dwóch osobach jednocześnie... Tobie i tobie, was

"Zastanawiam się, czy byś zauważył,
Gdyby zamknęli mnie i wyrzucili klucz.
Musisz mieć otwarty umysł
I dużo jeszcze się o mnie nauczyć.
Zawsze masz coś do powiedzenia,
Nie obchodzę Cię,
Ale i tak nie słuchasz.
Wiesz, że raczej nie będę się w ogóle odzywała
I była dumna z siebie, bo zburzyłam te ściany.

(...)
Musisz przygotować się na to, że to nadejdzie.
Mówisz, jakbyś wiedział wszystko,
Ale nie wiesz nic
.
Możemy to załatwić jak cywilizowani ludzie,
Albo spotkaj się ze mną z tyłu tylko po to,
Żeby znów rozwiązać to wszystko w środku.
Całe życie czekałam,
Odkąd pamiętam,
W strachu oczekiwałam twojego upadku.
I nie czekałam długo.
Nie odpuszczę sobie swojego życia,
Dopóki nie będę widziała, że masz dość.
(...)
Chcesz tego, masz to...
Zawsze byłaś stratą czasu.
Chcesz tego, masz to...
Przyjaciel dla ciebie nie jest przyjacielem dla mnie.
Chcesz tego, masz to...
Kiedy wreszcie zaczniesz zachowywać się adekwatnie do swojego wieku?
Chcesz tego, masz to...
Jesteś powodem, dla którego rzeczy muszą się zmienić.

Kiedy będziesz upadać,
Będę jedyną osobą, która się odwróci.
Kiedy zadzwonisz,
Będę pierwszą, która powie, że nie może zostać.
To już koniec, znalazłam lepszy sposób,
Aby utrzymać was z daleka ode mnie.
I tak jest mi lepiej..."


sobota, 29 czerwca 2013

To write love on her arms...

Sama nie wiem, od czego zacząć... Sama już nie wiem, co czuję... Zwykła pustka, nicość, czarna dziura, w której powinny być uczucia. Chciałabym płakać, żeby wiedzieć, żaby upewnić się, że jeszcze żyję. Oddychanie nie ma w tym momencie najmniejszego sensu. Z resztą.. i tak jestem w stanie brać teraz tylko krótkie oddechy, bo łzy się zbierają, a nie potrafią wypłynąć, bo gula w gardle powstała, a nie mogę jej przełknąć. Ja nie wiem, o co chodzi. My nigdy nawet nie byliśmy tak blisko, żeby teraz mogła czuć coś takiego. Po prostu dwójka znajomych, pomiędzy którymi do czegoś kiedyś tam doszło i to jedno nie potrafi się po tym ogarnąć. Ranisz mnie, wnerwiasz mnie, nie mogę na Ciebie patrzeć, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że nigdy nie będziesz mi obojętny.
Znów płaczę... przynajmniej żyję.
Jedna piosenka zmieniła całą koncepcję dzisiejszego wpisu. Oni wszyscy mają rację... "Nie wiesz, jak to jest obudzić się w środku nocy, bojąc się pocałunku żyletek..."
Nie potrzebuję wiele, nie chcę wiele, nie oczekuję wiele. Tylko, żeby ktoś, ktokolwiek, był... Tak po prostu. Realnie. Obok. Zawsze przy mnie. Mogę mieć jedynie nadzieję, bo siły do walki już nie mam. Tyle zapału, marzeń, chęci... i nawet nie wiesz, że to, że wszystko ze mnie uszło, to Twoja wina...
Usiądź obok, porozmawiaj, powiedz, jak sprawy się mają... albo zapomnij, że kiedykolwiek istniałam...

"Nie zostawi tej nocy w spokoju
I w ogóle nie będzie spała.
I cały ten smutek, który wyładowuje na sobie,
Wraca i zostawia ją, krwawiącą na podłodze.

I ona wie,
Och, jak dobrze wie,
Jak wiele brzydkich rzeczy jest na tym świecie.
Bezużyteczna,
Samo-destrukcja,
Próbuję zapanować nad tym,
Znaleźć powód,
Zrekonstruować.
(...)
Gwiazdy chowają się teraz.
Ale tam ciągle coś jest.
I ona wie,
Och, jak dobrze wie,
Jak okropnie dużo pięknych rzeczy jest na tym świecie.
Latarnie, świecą jasno,
Rozświetlając ciemność chodnika.
Świecą, podczas gdy my oni próbują wypisać na jej moich
Ramionach miłość, którą tak pragnę poczuć.

Wreszcie dowiedzą się, że w środku,
Mam złamane serce, które ktokolwiek mógłby ocalić.

Już dobrze.
I gwiazdy zawsze tam są,
Choć tęsknimy za nimi w tym brudzie i w chmurach
Tęsknimy za nimi w burzach.
Pamiętaj nadzieję,
Pamiętaj nadzieję,
Trzymaj się nadziei,
Miej nadzieję,
Trzymaj się nadziei,
Miej nadzieję."



piątek, 28 czerwca 2013

Lovesick melody...

"Nie wiem, co mi jest. Jakieś uczucie ze wszystkich najsilniejsze i najbardziej przejmujące smutkiem... Tęsknota... Smutek, któremu brak wszelkiego przedmiotu, celu i myśli. Ach, nie - jest tej myśli jakaś nędzna, uciekająca, bezradna drobina. Taki błędny okruch mieści w sobie tylko przeświadczenie, że to, co mię o smutek przyprawia, jest najważniejszą, najcenniejszą, jedyną wartościową sprawą. Dziwna rzecz: za pomocą tego małego atomu odgaduje się prawdziwą treść życia, widzi przestwory, światy rozległe i dalekie, o których nic nie wie codzienny, zdrowy rozum.
Tęsknota, tęsknota...
Uczucie najbardziej niewypowiedziane, stan próżny wszelakiej ulgi, ucisk serca ciągły i jednostajny.
A przecie on sam w sobie jest upragniony, bo daje jakby lękliwe pożądanie ujrzenia znowu onej niedoli. Oziębłość zimowa, którą przeżyłam - nie był to stan dobry. Teraz zaczynam pamiętać każde z tych zimowych uczuć, niby jakieś narzędzia z żelaza, które rozdzierają. (...) Już sama nie wiem, czego chcę. Tęsknię, a raczej usycham z tęsknoty. Chciałabym pójść, uciec... Jestem jak człowiek bardzo chory, który sam nie wiem, co go najwięcej boli. Źle mu jest, a poruszyć się nie ma siły. (...)  Łzy silniejsze są niż wola. Dlatego cierpię i nic w sobie zmienić nie umiem. Wszystko pozostaje tak, jak było, te same cele, te same obowiązki. Rozumiem to i wciąż jestem bez sił. (...) śmieję się z tego wszystkiego. Jest to tyle warte, co wiatr karmić. Do niczego nie mam ochoty. Sama siebie pytam, czego mi się chcieć może i ciągle, nie mówiąc sobie tego, stwierdzam, że pragnęłabym jednej tylko rzeczy: nie być.
Ta myśl wysuwa się bez żadnych przejść do minionego usposobienia, łzy płyną i w nich jest to życzenie...  (...) Nigdzie dzisiaj nie wyjdę. Tak jestem rozbita i tak mi źle, jakbym siedziała w ciemnym, dusznym lochu. W ciągu ostatnich dni napada mnie płacz. (...) duszę ten płacz w sobie i dźwigam go z miejsca na miejsce. W święto, gdy (...) nikt mnie nie widzi, całymi godzinami pozwalam sobie na tę niekosztowną rozrywkę. (...) I oto bez żadnej racji serce zaczęło znowu trząść się i trwożyć we mnie jak biedne, głupie dziecko. Uciekam od płaczu, bo jeśli tylko w dzień szlocham, w nocy nie śpię na pewno, a potem zaraz idą kolejne straszne zmory, jedna za drugą. (...)
Wszystko mi jedno... (...) Teraz już nie ja rządzę tylko podmuchy wzruszeń, (...) one mię niosą, dokąd chcą, jak bujne konie. Długo więziłam je w żelaznej stajni, co dzień zatrzaskiwałam wrótnię, wbijając palce w płytę z granitu, teraz niech sobie pędzą, jak chcą."
- Stefan Żeromski "Ludzie Bezdomni"

Nadal do mnie nie dociera, że wraz z dniem dzisiejszym stałam się absolwentką gimnazjum. Te wszystkie wspólne chwile. Dziewięć, sześć, trzy, czy dwa lata spędzone razem w jednej klasie, to naprawdę dużo czasu. Będzie mi niesamowicie brakowało Was wszystkich, drodzy Koledzy. 
Ale coś musi się skończyć, aby coś mogło się zacząć. Idziemy do nowych szkół, poznamy nowych ludzi.
Coś się skończyło, ale zaczyna się kompletnie nowy etap naszej wędrówki po tym świecie. Idziemy naprzód, dorastamy i normalną rzeczą jest, że musimy zostawić pewne rzeczy i niektórych ludzi za sobą.

"Teraz mogę ruszyć naprzód, by stawiać czoło
Problemom dużej dziewczynki.

Nie będzie już żadnych licealnych gimnazjalnych problemów,
Ukończyłam z wyróżnieniem.

I popijam kawę, podczas gdy czytam gazetę piszę kolejny wpis,
Na którą oszczędzałam, jedząc tylko Top Ramen's,
Który nie ma najmniejszego sensu.
Teraz mam wakacje.
Gdziekolwiek pójdę, mogę tam zostać.

Nie mam zamiaru wracać.
Nawet jeśli mogę.
Teraz mam wakacje."



Turniej Siatkówki Dzikich Drużyn... Imprezę jako całość zaliczam na +. Ale ogrom rozczarowania, złości, smutku i tęsknoty zdecydowanie przysłania mi to, co było dzisiaj pozytywnego.
Stwierdziłam, że skoro nie ma, o co walczyć - nie będę.
Próbowałam, ale widocznie nie ma sensu.
Podczas gdy wszyscy śmiali się i dobrze bawili, ja starałam się połknąć wielką gulę w gardle i powstrzymywałam łzy, które cisnęły mi się do oczu. Skutecznie...
Nie potrafię udawać, kiedyś wychodziło mi to o wiele lepiej... A teraz? Siedzę, patrzę się pustym zwrokiem w przestrzeń, nie widzę tego, co dzieje się dookoła, rozmyślam, co mogłabym zrobić, ale paraliżuje mnie strach. Mówiłam, powiedziałam Ci wszystko, powiedziałam, że nie mam odwagi, ale widać nie obchodzi Cię to... Pogodzę się z tym, ale nie myśl, że będzie mnie obchodzić to, co poczujesz. Pewnie fala uczuć znów mnie zaleje, ale zapomnienie o tym, co teraz czuje, będzie cięższe niż kiedykolwiek, bo naprawdę mi na Tobie zależało... i chyba nadal zależy...

"Mówisz najsłodsze słówka i nie potrafię utrzymać swojego serca od śpiewania
Twojej piosenki. Moje głupie stopy wciąż się ruszają.

Ten rytm na 4/4, jestem tu z Tobą w tym samym czasie.
Ten rytm na 4/4, umarłabym za Ciebie.
Czy nikt tego nie zatrzyma?
Zaszłam za daleko, aby teraz stąd wrócić,
A Ty nie masz pojęcia,
Nie wiesz, co mi robisz.
Czy nikt nie zatrzyma tej piosenki,
Tak, żebym nie śpiewała?
Niech ktoś zatrzyma tą piosenkę,
Żebym nie śpiewała.
Nigdy nie wpuszczam miłości,
Więc mogę utrzymać moje serce z daleka od bólu.
Im dłużej żyję w tym przekonaniu,
Tym bardziej znikam,

Ten rytm na 4/4, jestem tu z Tobą w tym samym czasie.
Ten rytm na 4/4, umarłabym za Ciebie.
Zaszłam za daleko, aby teraz stąd wrócić,
A Ty nie masz pojęcia,
Nie wiesz, co mi robisz.
Zaszłam za daleko, żeby pozbierać się po Tobie.
I nie masz pojęcia,
Nie wiesz, co mi robisz.

Niech ktoś zatrzyma tą piosenkę
Żeby nie śpiewała.
Twoja chora z miłości melodia, weźmie dziś ze mnie to, co najlepsze.
Ale Ty mnie nie dopadniesz,
Jeśli nie będę śpiewała.
To wkrada się jak pająk,
Którego nie możesz zabić,
Chociaż tak bardzo się staram.
Czy nie widzisz tego, że spadam?
Nie chcę Cię kochać,
Ale wychodzi na to, że tak jest...

Twoja chora z miłości melodia, weźmie dziś ze mnie to, co najlepsze,
Ale Ty mnie nie dopadniesz,
Bo nie będę śpiewała."


środa, 26 czerwca 2013

Let go of something you held onto for so long...

Pięć tysięcy razy powtarzałam sobie, że nie ma sensu w łudzeniu się.
Milion razy powtarzałam sobie, że nie ma powodu, aby w to wierzyć...
A co jeśli wierzę?
Mówią, że ogień to coś, co się rozprzestrzenia i łapie inne rzeczy... Chyba nie w tym wypadku...
Powiedzieli mi: "Podniesiesz się w żałobie"... Coś nie wyszło...
Mogłabym użyć życzenia, ale postanowiłam zachować je na czarną godzinę.
I może chciałabym, żebyś też czasami o mnie pomyślał...

Chciałam ostatnio jakoś zmienić garderobę na bardziej dziewczęcą, ale chyba mi to nie wyjdzie.
Nic nie poradzę, że lubię wyglądać jak "sierotka".

"Jesteś tylko tym i tym jedynym na świecie,
Który może mnie złamać i sprawić, że znów będę jak mała dziewczynka.

Mówisz, że miłość nie jest łatwa,

I to lekcja, której mnie nauczysz.
Jaka to hipokryzja, przesadny cynizm...
Mam serdecznie dość tego, jak prawisz morały...
(...)
Jesteś moim ostatnim argumentem,
Który może przestać mieć znaczenie,
Kiedy tylko się o nim wspomni.
Jesteś ostatnim filarem, który będzie stał
Aż do końca świata.

(...)
A wy?
Kim jesteście, żeby mówić mi, kim mam być?

A Ty, odpuściłeś sobie.
Odpuściłeś sobie mnie..."


środa, 19 czerwca 2013

Now every boken soul sings la, la, la, la, la, la, la...

"I teraz każda zniszczona dusza śpiewa la, la, la, la, la, la, la..."
(własc. "I teraz każdy śpiewa la, la, la, la...)


Nawiązując do anonimowego komentarza pod ostatnim postem, doceniam Twój optymizm dotyczący mojej osoby, ale nie wiesz, jak to jest być mną. Wielu ludzi w przeszłości dawało mi rady i w większości przypadków kończyłam jako wrak człowieka. Dziękuję za opinię, ale ktoś, kto nie był w moich butach przez trzy sekundy, nie jest w stanie mi pomóc... wybacz.

"Nie możesz uzależnić swojego szczęścia od drugiej osoby. Najpierw musisz dostrzec pozytywy w samej sobie, żeby stworzyć szczęśliwą więź z kimś innym. Musisz znaleźć plusy swojej egzystencji, aby dla tego kogoś nie być minusem, nie być dla niego kotwicą, która ściągnie go w dół. Dwa minusy nigdy nie dają plusa, a dwa plusy to jedyna opcja, aby poradzić sobie ze wszystkimi minusami, które spotkacie." - Ania.

Ania powiedziała też, że robię sobie zbyt wielkie nadzieje. Ja wiem, że troszczy się o to, żebym później nie płakała (bo będę siedziała jej na łóżku i ryczała w poduszkę z całującymi się owcami), ale czasami taka mała iskierka potrafi sprawić, że dalej chce mi się żyć. "Żyjesz od spotkania do spotkania" i wiesz, że tak jest lepiej. Kiedyś rozmawiałam z Agnieszką i powiedziała mi, że mam angażować się w wiele rzeczy, żebym miała, na co czekać, żeby miała coś, czym mogę się cieszyć... "jarać" ;).

Wróćmy do klasyki gatunku, odchodząc na chwilę od moich ostatnich "popowych dziwactw".
"Ciągną mnie pod ziemię,
Światła powoli gasną,
Cały ten świat, który myślałam, że znałam,
Okazało się, że nie znam go w ogóle.
Martwi nie wydają dźwięku,
Chyba, że gonisz tęcze,
A oni krzyczą twoje imię,
Dobijając się do wrót.
Więc wyciągnij mnie
I przytrzymaj w dole.
Znajdźmy drogę,
Aby się zatracić.
Zabierz mnie do słońca,
Mam ochotę, by pogonić tęcze,
A teraz jestem zagubiona i samotna,
Czekam na szansę, żeby zatopić zęby
W kolejnej desperacji
W pokoju Twojego raju.
Czy tylko śnimy
W mieście, które nigdy nie śpi?
Bo nie potrafię zobaczyć tego,
Co mówią moje oczy.
Czy tylko śnię?
Nie, to nie może być moich żyłach.
Wszystko, co do tej pory znałam,
Już nigdy nie będzie takie samo.

Więc przeżuj mnie
I wypluj.
Znajdźmy drogę,
Aby się ocalić.

Więc wyciągnij mnie
I przytrzymaj w dole.
Znajdźmy drogę,
Aby się zatracić.
Zabierz mnie do słońca,
Mam ochotę, by pogonić tęcze,
A teraz jestem zagubiona i samotna,
Czekam na szansę, żeby zatopić zęby
W kolejnej desperacji
W pokoju Twojego raju.

I teraz to czuję,
Czuję to w mojej krwi.
I nie mogę już z tym walczyć,
Poddaję się.
Więc wyciągnij mnie

I przytrzymaj w dole.
Znajdźmy drogę,
Aby się zatracić.
Zabierz mnie do słońca,
Mam ochotę, by pogonić tęcze,
A teraz jestem zagubiona i samotna,
Czekam na szansę, żeby zatopić zęby
W kolejnej desperacji
W pokoju Twojego raju."



wtorek, 18 czerwca 2013

I promise you I will learn from my mistakes...

"Obiecuję Ci, że będę uczyła się na własnych błędach..."

Moja mama zawsze powtarzała: "Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz.". Tyle razy się w życiu i miłości przewracałam i pomimo tego nadal chcę poczuć ten jeden, jedyny rodzaj miłości.
Wszystko, co było kiedyś, było błędem... więc, czy naprawdę niczego się nie nauczyłam? Skoro już wcześniej nie było osoby, której by na mnie zależało, to dlaczego nadal chcę taką osobę znaleźć?
Mamy podobno wyciągać ze swojego życia wnioski, a z mojego można by wyciągnąć taki, że związki nie są dobre, a męska część społeczeństwa to same dupki. Można by... ale ja takiego wniosku nie wyciągam. Dlaczego? Otóż:
1. Nie każdy chłopak, którego znam jest dupkiem.
2. Związki zawierają w sobie coś takiego jak "zło konieczne", bo wiadomo, że ludzie zawsze się o coś pokłócą. Nie można mieć cały czas tego samego zdania na jeden temat. Ludzie mają różne poglądy, a wymiana ich to rzecz, która sprawia, że świat idzie do przodu.

Jestem w stanie uszanować to, że czyjaś opinia różni się od mojej... Nawet jeśli jesteś idiotą i nie masz racji.

Wracając do tematu. Język ciała ma ogromne znaczenie i jeśli ktoś chociaż odrobinę się na tym zna (nie mówię, że jestem jakimś super psychologiem od komunikacji niewerbalnej), to dostrzeże, że coś jest nie tak.  Nie wiem, dlaczego, ale myślę, że nie wszystkie słowa, które miały zostać wypowiedziane, zostały wypowiedziane. Z mojej strony na pewno nie...
Bo... po co się pchać tam, gdzie cię nie chcą?

"- Tak, boli mnie, że znowu jest między nami tak, jak nigdy nie chciałam, żeby było. Niesamowicie mnie wnerwia też to, że sam nie wiesz, czego chcesz. I właśnie teraz nigdy nie byłam pewniejsza co do swoich uczuć. - rzuciłam mu prosto w twarz. - Nawet nie masz pojęcia, jak bardzo chciałabym uciec do ciebie za każdym razem, kiedy coś mi nie wyjdzie. Wyżalić się, może i nawet wypłakać, a potem śmiać się z tego, że wystraszyłam się komara bzyczącego przy moim uchu. A najbardziej wkurza mnie to, że planuję to w swojej głowie piąty raz i nadal nie mam odwagi powiedzieć ci wszystkiego, co bym chciała, bo boję się, że będziesz mi albo współczuł, albo uznasz, że ciągnę zbyt wielki bagaż emocjonalnych doświadczeń i odwrócisz się ode mnie na dobre. 
Ściana rozumiała... Wrzeszczałam na nią już drugi raz w ciągu tego tygodnia...
W porządku, wiedziałam, co chcę mu powiedzieć... Ale kiedy tylko go widziałam, język plątał mi się w supeł i nie była w stanie wykrztusić z siebie ani jednego słowa. Jestem żałosna..." - The Give Up of The Broken

poniedziałek, 17 czerwca 2013

When you try your best but you don't succeed. When you get what you want but not what you need...

"Kiedy starasz się tak bardzo, ale ci nie wychodzi. Kiedy dostajesz to, czego chcesz, a nie to, czego potrzebujesz..."

Problem w tym, że nie dostaję ani tego, czego chcę, ani tego, czego potrzebuję.
W szkole niby wszystko się udało.. Oceny w porządku, wszystko ok, ale w życiu mam taki bajzel, że nawet moja mama nie byłaby w stanie go posprzątać. Chciałabym... nie ważne. Po prostu brakuje mi obok czegoś, co jest nieosiągalne. Ogólnie mam problem z ufaniem ludziom i kiedy wreszcie mam na tyle odwagi, na tyle siły, żeby komuś zaufać, żeby się przed kimś otworzyć, po tym wszystkim, co było, po tym wszystkim, przez co przeszłam... nie mogę. To chyba boli w tym wszystkim najbardziej.
Zapominam języka w gębie i to też mnie wkurza... okropnie.
Tracę władzę w nogach i mam dość samej siebie... dosłownie.
Ale nigdy nie zapomnę, co było rok i cztery miesiące temu...

"- Na pewno sobie z tym poradzimy. - powiedział. - Razem.
Patrzyłam na niego z cichą nadzieją, że głos w mojej głowie pozwoli mi mu uwierzyć. A on patrzył na mnie z bólem. Cierpiał, bo ja cierpiałam. Nie chciał, żebym się krzywdziła. Chciał być lekarstwem na całe zło na całym świecie, chciał mnie bronić przed potworami we mnie.
- Pozwól mi sobie pomóc. - szepnął i ucałował delikatnie mój nadgarstek. Nigdy wcześniej nie czułam się tak cudownie. Nigdy wcześniej nie czułam się tak doceniona. Potrzebowałam go, żeby się mną zajął, a on potrzebował mnie, żeby się mną zająć.
I nagle się obudziłam. No tak, piękne scenariusze występują tylko w moich snach.
Bez chęci do egzystowania w dniu tamtejszym położyłam się z powrotem, przykryłam szczelnie kołdrą i znów zaczęłam płakać... Tak bardzo chciałam, żeby był obok."

- The Give Up of the Broken

"I've always tried to be the best for you.
But I know that I'm the worst and you know it too.
If only time could take me back,
I would have taken the chance I had.
But the Demon kept on telling me
I could never be with someone like him...
Now I will never believe his lies...
Demons are not in disguise,
They're in my heart.
And I believe I could be the one
If you only gave it one last try...
I would never let you down.
We both know I'm not strong enough to let you go,
I know I will not survive.
We both know I've never known the pure kind of love,
I know it will leave a scar."