sobota, 5 października 2013

"It's 4am and you're keeping me from closing those sleepy eyes.."

Jedyna rzecz, o którą boję się bardziej, niż o cokolwiek innego to to, że ktoś inny może zobaczyć w nim to, co ja... Mam nadzieję, że to się nie stanie, bo nie sądzę, że zdołałabym znów przez to przejść..
Samotne spacery w górach są niesamowicie oczyszczające. Teraz już wiem, czego chcę... Przynajmniej tak mi się wydaje. Muszę znów bardziej zaangażować się w sprawy Klubowe, mam wrażenie, że ich opuściłam, ale ciężko jest wyrobić się z nauką i robić coś dodatkowego... Chociaż dla Ciebie zawsze znalazłabym czas.
Mogę tylko czekać na rozwój wydarzeń, a boję się zrobić cokolwiek, bo...nie chcę go stracić. Powiedzmy, że dam temu czas...jak wszystkiemu. To jak dotąd najlepsze rozwiązanie, jakie przyszło mi do głowy.


"Porozmawiajmy o starych dziejach,
Porozmawiajmy o Twoich przyjaciołach,
Porozmawiajmy o lecie i o tym, jak nie chciałeś, żeby się kończyło.
(...)
Bo, kiedy zobaczyłam Cię po raz pierwszy,
Zabrałeś cały mętlik z mojej głowy.

I nie przeszkadza mi, jeśli trochę nam to zajmie.
Nie, nie przeszkadza mi.


Pójdźmy na molo,
Zanurzmy stopy w morzu,
Zagubmy się na godziny,
(...)
Przekonajmy słońce, żeby zaszło.
Potrzebuję tylko Twoje głosu,
Spokoju i komfortu,
Czegoś, co zabierze ten bałagan.


Nie przeszkadza mi, jeśli trochę nam to zajmie,
Bo jestem cała Twoja,
Jeśli Ty jesteś cały mój.
(...)


Bo nie ma nic takiego, jak Twój uśmiech,
(...) i Twoje oczy.
(...)


I nie przeszkadza mi, jeśli trochę nam to zajmie.
Bo jestem cała Twoja,
Jeśli Ty jesteś cały mój."


czwartek, 3 października 2013

"It's too cold outside for angels to fly."

Nie wiem, jak poukładać sobie swoje życie w tym momencie mojego życia.
Szczerze? Nie miałam zamiaru wchodzić w stan zauroczenia, tak jakoś...nigdy. Ale w pewnym momencie się uśmiechnął i nie wytrzymałam. I szczerze tego nienawidzę. Jak na mnie działa to "nic", które robi. Po prostu jest i jest sobą. Problemem jest, że przygniata mnie ciężar tego, jak ślepo zapatrzona jestem w każdy jego gest, każde przygryzienie wargi, każde spojrzenie, każde słowo.
Nie chcę tego zostawiać w spokoju, bo jak już wcześniej zauważyłam, jestem "lepsza", kiedy się w coś angażuję, a chcę się zaangażować. Nie w kolejny projekt, nie w kolejne przedsięwzięcie, a w relację międzyludzką, która wzięłaby mnie za rękę i poprowadziła w dobrym kierunku. -- to jest ten lepszy scenariusz. W tym gorszym kończę (jak zwykle) ze złamanym sercem i płaczę w poduszkę, izolując się od wszystkich i wszystkiego.
Nawet nie wiem, czy gdyby kiedykolwiek do czegokolwiek doszło, on byłby w stanie unieść ten nadbagaż doświadczeń przeszłości, który wnoszę do każdej nowej relacji. Potrzebuję kogoś, kto wysłucha, zrozumie, zaakceptuje, przytuli i nie zostawi nawet wtedy, kiedy dowie się, jak bardzo mizerna jestem.
Oczywiście, potrzebuję wsparcia (chyba jak nikt inny), ale sama też potrafię być wsparciem. Chcę mieć wsparcie i być wsparciem, i chcę mieć to oparcie w Tobie...
Nie chcę się poddawać, bo to, co to mam teraz w sercu wydaje się być jedyną słuszną opcją. Serce i rozum się zgadzają, ale rozum podpowiada "Uważaj"... nie martw się...
Znajomi mówią, że promienieję, kiedy o Tobie mówię i mają rację, bo tak się czuję.
Ale mam dość zainteresowań płynących tylko z jednej strony (mojej)...poczekam...dam wszystkiemu czas. Coś z tego wyjdzie, albo wybuchnę i powiem Ci wszystko tak, jak leci.
Trudno, przeżyję z sympatią, która nie odwzajemniła mojego uczucia. Nie pierwszy i nie ostatni raz.



"Mam dreszcze na myśl, że mogłabym wstać.
Moje serce zaczyna akceptować to, że mogłabym się poddać.
Nie mam już siły.
Czy to już koniec?
Czy myślę sercem, czy głową?
Pomimo dystansu, przypominasz mi...

"Nie daj, nie daj, nie daj mi odejść..."

Trzymaj mnie blisko
I nigdy nie daj, nigdy nie daj mi odejść.
Nawet w najgorszym dołku, kiedy będę potrzebowała Cię najbardziej.
Zamieńmy się miejscami,
Czy mógłbyś zainteresować się pierwszy?
Zatrzymam Cię blisko
I nigdy nie dam, nigdy nie dam Ci odejść.


Moje ręce witają Twoje, kiedy zaczynasz mnie zauważać.
Moje serce zaczyna kompletnie akceptować Twój ratunek.
(...)
Mam nadzieję, że uda mi się dotrzeć do Ciebie.
I w moje ślady, będziesz szedł za mną.

Nie daj mi odejść.

Trzymaj mnie blisko
I nigdy nie daj, nigdy nie daj mi odejść.
Nawet w najgorszym dołku, kiedy będę potrzebowała Cię najbardziej.
Zamieńmy się miejscami,
Czy mógłbyś zainteresować się pierwszy?
Zatrzymam Cię blisko
I nigdy nie dam, nigdy nie dam Ci odejść.


I kiedy nasze życia się odwrócą,
I kiedy upadniesz pierwszy,
Zatrzymam Cię blisko
I nigdy nie dam Ci odejść.


Trzymaj mnie blisko
I nigdy nie daj, nigdy nie daj mi odejść.
Nawet w najgorszym dołku, kiedy będę potrzebowała Cię najbardziej.
Zamieńmy się miejscami,
Czy mógłbyś zainteresować się pierwszy?
Zatrzymam Cię blisko
I nigdy nie dam, nigdy nie dam Ci odejść."


środa, 2 października 2013

"I can't do this alone..."

Dzisiejszy dzień był udręką pod każdym możliwym względem. Uświadomiono mi, jak mało czasu mam do konkretnych rzeczy, jak głupia byłam, że nie uczyłam się pewnych przedmiotów w gimnazjum. 
W każdym razie wiem też, jak bardzo potrzebowałabym teraz silnego, męskiego ramienia, którego właściciel uświadomiłby mi, że nie jestem tak głupia, jak się czuję. Chciało mi się płakać, ale w momencie, kiedy zobaczyłam, że inni czują to, co ja -- było mi jeszcze gorzej. 
Muzyczna terapia trwająca ponad trzy godziny, słuchanie tego, co ma do powiedzenia o takich sytuacjach kobieta, do której słów uciekam się od jedenastego roku życia, podziałały i zdołałam mniej więcej ogarnąć materiał na jutrzejszą kartkówkę z geografii. 
Pomimo wszystkich przeciwności nadal idę do przodu. Zaczął się nowy rok szkolny, zmieniłam otoczenie i nawet, kiedy czułam się najbardziej beznadziejnie, jak tylko można -- nie poddałam się i walczę dalej. Niesamowicie cieszę się z tego, że wypracowałam w sobie na tyle silnej woli, aby wytrzymać. 
Dziś w naszej szkole odbył się "Dzień Kota", już wiem, że niektóre osoby ze starszych klas mają dziwne zamiłowanie do traktowania nas dosłownie jak dzieci i niemożliwie wkurzające głosy. Mówi się trudno. Harlem Shake, chłopaki w różowych koszulkach i kultowe "Barbie Girl" zespołu Aqua, śpiewanie disco polo bez słyszenia siebie, karykatury wychowawców -- było w porządku.
A tak między nami, to moje imię brzmi lepiej w Twoich ustach.

"Odnajduję, że może się pomyliłam,
Że upadłam i nie mogę już tak dłużej -- sama.
Zostań ze mną - oto, czego potrzebuję.
Proszę.
Zaśpiewaj piosenkę, a ja zaśpiewam z Tobą.
Mogłabym to zrobić sama, ale czym byłoby to bez Ciebie?
Jestem teraz niczym i minęło już tyle czasu,
Odkąd słyszałam głos mojej jedynej nadziei.
Tym razem będę słuchała.
Zaśpiewaj piosenkę, a ja zaśpiewam z Tobą.
Mogłabym to zrobić sama, ale czym byłoby to bez Ciebie?
To serce bije, bije tylko dla Ciebie.
To serce bije, bije tylko dla Ciebie.
Proszę nie odchodź, proszę nie znikaj.
Moje serce jest Twoje.
Proszę nie odchodź, proszę nie znikaj.
Moje serce..."



"Leżałam dzisiaj w łóżku i znikąd poczułam ostry ból zaraz obok mojego serca, czułam, jakby ktoś je dźgał. Było tak przez około piętnaście sekund, próbowałam głęboko oddychać, aby przeszło. Moje myśli oszalały i myślałam, że umrę. I oto nadchodzi część, która dotyczy Was wszystkich. Próbowałam odebrać sobie kiedyś życie, chciałam umrzeć wiele razy w moim życiu, ale kiedy coś mogło mnie zabić bez mojej kontroli - te myśli ustały. Tam w środku błagałam, żeby wszystko było ze mną w porządku. Nieważne, jak bardzo nienawidzisz tego świata, nieważne, jak bardzo nienawidzisz siebie - są w życiu odpowiedzi, które są lepsze niż śmierć. Uwierz mi. Są ludzie, którzy Cię kochają. Ja kocham Cię za wypłakiwanie się. Są ludzie, którzy byliby wrakami, gdyby nie było tu Ciebie. Jest powód, dla którego wszyscy chodzimy po tym świecie, przysięgam, nawet jeśli jeszcze tego nie widzisz. I nawet, jeśli poczujesz się samotna, to wiedz, że świat to samotne miejsce, ale byłby bardziej samotny bez Ciebie."
- Hayley Williams

niedziela, 29 września 2013

"We're teenagers..."

Paradoksalny wydaje się fakt, iż nastolatka jest w stanie narzekać na to, jaki jest ten świat. Jednak spojrzenie młodej osoby jest czasem bardziej wartościowe niż to, należące do któregokolwiek z fachowców. Często zagłusza się nasz głos, niepotrzebnie.
Choć w większości wypadków, moje pokolenie ma bardzo mało do powiedzenia. Ich jedynym wymaganiem jest iść w pizdu i się narąbać tak, żeby nie pamiętać weekendu. Ale ja stoję z tej drugiej strony, która chciałaby zrobić coś pożytecznego i zmienić to, co może zostać zmienione. Jednak nawet my, często gubimy się we własnych marzeniach i fantazjach, a kiedy schodzimy wreszcie na ziemię, wszystko jest inne niż wtedy, kiedy opuściliśmy twardy grunt. Myślimy, że to, co już zostało powiedziane, to, co wpisane zostało w kamień, jest na zawsze. Ale w naszym wieku, nic nie jest wieczne. Często mówimy, że to, co się stało, nauczyło nas i już nie popełnimy tego samego błędu, ale nie... powtarzamy go jeszcze z trzy razy, żeby upewnić się, że mieliśmy rację.
Narzekamy na natłok nauki, brak czasu... ale osobiście wolę być dzieckiem -- nastolatką -- i uczyć się, wstawać codziennie o szóstej rano, pisać te kartkówki, których tak nienawidzę, niż żeby w wieku lat dwudziestu, kiedy podobno będę już "dorosła", ma ścigać mnie ZUS, skarbówka i inne urzędy, z którymi nie chcę mieć nic wspólnego. Raz dzieciak -- na zawsze dzieciak. Wciąż twierdzę, że jestem bardzo doświadczoną przez los ośmiolatką w ciele szesnastolatki. Mam ochotę spotykać się ze znajomymi, śpiewać, jeździć na wycieczki, zwiedzać, grać, czasem tańczyć, chodzić po górach -- żyć --. I nie obchodzi mnie to, gdzie będę jutro, bo wiele z najgorszych rzeczy jest już za mną.

"1 - 2 - 3 - 4

Będę żyła tak, jakbym nigdy cię nie spotkała
I pewnie na początku będę czuła się z tym źle,
Ale myślę, że potrafię cię zapomnieć.
Zignoruję fakt, że śpimy nie więcej niż metr od siebie.
Czuję cię teraz. Jesteś zawsze obok, (...)


Jak miałam wiedzieć, że to, co było zapisane w kamieniu,
Będzie takie tymczasowe?


Skąd miałam wiedzieć, że moje pierwsze potknięcie w miłości
Nie będzie ostatnim?


Są teraz w powietrzu,
Gorzkie łzy i złamane serca.
Jesteśmy nastolatkami,
Liczymy lata, myślimy, że jesteśmy mądrzy, ale nie jesteśmy.
Nie wiemy nic.
Więc, nie pytaj mnie, dokąd pójdę,
Bo szczerze, to sama nie wiem
I gówno nic mnie to obchodzi.
Dlaczego wszystko, co nie ma sensu,
Musi gdzieś go mieć?
Po raz pierwszy po prostu będę żyć.

Jesteśmy nastolatkami -- nie wiemy nic.

Jak miałam wiedzieć, że to, co było zapisane w kamieniu,
Będzie takie tymczasowe?
Dlaczego wszyscy musimy mieć sens?
Nie będę miała sensu!


Po raz pierwszy będę po prostu żyć.
Po prostu będę żyć."

piątek, 27 września 2013

"In the chill of your stare I am painfully lost like a deer in the lights of an oncoming bus."

Doczekałam/dotrwałam do weekendu.
Podsumowując ten tydzień -- był o wiele lepszy, niż myślałam, że może być.
Poniedziałek, wtorek - dwa żmudne dni spędzone na codziennych obowiązkach, szkole, załatwianiu wszystkiego, co trzeba było. Środa, czwartek - dwa świetne dni spędzone na śmianiu się, poważnych rozmowach, głupich pogawędkach i i n t e g r o w a n i u się. :) Było super. A dziś? Dziś rozmawiałam już z osobami, z którymi nigdy nie sądziłam, że porozmawiam.
Poza tym, niektóre osoby mają 'problemy' miłosne, a niektórzy nigdy nie nauczą się, że jak sparzysz się raz, to już nigdy nie powinno się tego dotykać.
Nigdy się nie nauczę. Znów znalazł się ktoś, na kogo nie patrzę tak, jak na każdego innego.
Jednak jak zwykle, kiedy wszystko jest super, ja siedzę i czekam aż znów wszystko runie. Siedzę nie potrzebnie, robiąc dosłownie NIC ze swoim życiem.
W atmosferze oczekiwania na kolejne nieśmiałe spojrzenie, czy chociaż zwykły uśmiech mijają mi tygodnie. Minął mi cały miesiąc.
Usłyszałam: "Kiedyś znajdziesz sobie taką osobę, którą pokochasz."... Znalazłam kolejne zauroczenie i jeśli przerodzi się ono w zwykłą przyjaźń, to ok, ale pozostanie we mnie uczucie niespełnienia. Z resztą, znam je tak dobrze, że już nic mnie nie zaskoczy. Poza tym, jestem tak niestabilna emocjonalnie, że nie wiem, czy pakowanie się w związek byłoby dobrym pomysłem. Mogłoby to wyjść na dobre mnie, albo kompletnie zrujnować psychikę tej drugiej osoby.  I musiałabym znaleźć kogoś kompletnie szurniętego, żeby wziął mnie i mój bagaż emocjonalny.
Co nie zmienia faktu, że cholernie cieszy mnie każda chwila, w której złapię cię na patrzeniu na mnie. Rób to dalej, nie przeszkadza mi. Wręcz przeciwnie.

"Zażycz sobie mojego przykrego, małego serduszka,
Nalej drinka, zapal, skradnij całusa w ciemności.
Paznokcie na mojej skórze, jak zęby rekina,
Upiłam się kłamstwem.
Zagubiłam się boleśnie w dreszczu twojego spojrzenia,
Jak jeleń w światłach nadjeżdżającego autobusu,

A dla dreszczu twojego dotyku, tyle było we mnie pożądania,
Ale powiedziałeś, że jesteśmy niczym, tylko kłopotami.
Serca dziś płoną,
Poczuj płomień moich kości.
Czuję się, jakbym była na wojnie.
Idziemy razem, albo nie idziemy w dół w ogóle.
Błąd, zabezpieczony spust,
Wytrzyj suchość, czystość.
Szybko, naciśnij "ALARM".
Nie ma ucieczki od prawdy i wagi tego wszystkiego.
Zagubiłam się w sieci kłamstw.
A głupie w tym wszystkim jest to,
Że uciekam od ludzi, do których należę.
Na koniec, możesz mi powiedzieć, że nie mam racji,
Bo to ty doprowadziłeś do tych kłopotów.
Serca dziś płoną,
Poczuj płomień moich kości.
Czuję się, jakbym była na wojnie.
Idziemy razem, albo nie idziemy w dół w ogóle.
Serca dziś płoną,
Poczuj płomień moich kości.
Czuję się, jakbym była na wojnie.
Miłość to wojna.
Serca dziś płoną,
Poczuj płomień moich kości.
Czuję się, jakbym była na wojnie.
Idziemy razem, albo nie idziemy w dół w ogóle.
(...)"

czwartek, 19 września 2013

"I know the game, I've been there -- come back and claim that you care."

Pewne sprawy powinny zostać zakończone dawno temu w przeszłości -- i tam powinny zostać. Jednak uciekanie od problemu nie jest rozwiązaniem. Nie jest i nigdy nie było. Nawet jeśli masz stawić czoła najgorszemu sztormowi w twoim życiu, to lepiej wyjść mu na przeciw i przegrać, niż siedzieć bezczynnie
i modlić się o to, aby wreszcie się skończył. Z resztą, nawet porażka nie jest tak straszna jak to, w co może przerodzić się rzeczony problem. Osoby, które miałam za takie, które podejmują najgorsze ryzyko, nie są takimi, za jakich ich miałam. Nie mam za złe nikomu za to, jak potoczyło się moje życie.
Teraz już wiem, że wszystkie wzloty i upadki są po to, aby się z nich uczyć. Kiedy jesteś cały czas na dnie, a nagle okazuje się, że do twojej nory zawitało słońce -- idziesz w jego stronę, w stronę bycia szczęśliwym. Ocieka cukrem, nie? Ale tak już jest z tym życiem. Kopnie cię w dupę, aby potem przepraszać na kolanach, dając ci wszystko. Jednak czasami okazuje się być pipą i znów rzuca tobą o ziemię, żebyś przypadkiem nie zapomniał o istnieniu takiej inwestycji jak "nieszczęście".
Jednak w kontaktach międzyludzkich nie jest możliwe "natychmiastowe przebaczenie" -- przez długi czas żyjesz z myślą, ze wspomnieniem tego, co było. Wybaczasz, ale nigdy nie zapominasz. Tak jest tutaj.
I nie będzie lepiej.

""Don't Wish" jest piosenką o tym, jak nie zgadzasz się na to, aby być czyjąś drugą opcją. I jest to jakieś świadectwo, dla dziewczyn, przeciwko facetowi, który myśli, że może mieć wszystko, kiedy chce i jak chce. Napisałam ją o moim byłym chłopaku, który...w jakimś sensie złamał mi serce, w licealnym sensie. Ale ja poszłam na przód, a on pisał do mnie lata później, żeby powiedzieć mi, że za mną tęskni i chce wszystko naprawić. A oto ja, zamykająca ten rozdział."
- Jenna McDougall o "Don't Wish"


"I nawet, kiedy dla mnie nic się nie zmieniło,
Ty wciąż myślisz, że się poddam.
Znam tą grę, byłam tam,
Wracasz i mówisz, że ci zależy,
Że to zawsze byłeś ty.
Oboje wiemy, że jest to dalekie od prawdy.
Wiem, że jest zimno i samotnie,
Ale nie jestem twoją jedną, jedyną.



Nie będę tą, do której dzwonisz,
Kiedy wszyscy odchodzą,
I kiedy traktujesz ją źle -- nie życz sobie, abym ona była mną.
Teraz, kiedy poszłam naprzód,
Jasne jest, że do siebie nie pasujemy.
Oto twoja ostatnia piosenka.
Nie życz sobie, żeby ona była mną.



Zawsze będę życzyła ci dobrze.
Zawsze starałam się od ciebie uwolnić,
Starałam się wystarczająco, ale ty nadal odchodziłeś.
Zawsze dawałam ci czas,
Zrobiłam wszystko dobrze, ale to nigdy nie było dość.
Zawsze tylko naciskałeś.



Nie będę tą, do której dzwonisz,
Kiedy wszyscy odchodzą,
I kiedy traktujesz ją źle -- nie życz sobie, abym ona była mną.
Teraz, kiedy poszłam naprzód,
Jasne jest, że do siebie nie pasujemy.
Oto twoja ostatnia piosenka.
Nie życz sobie, żeby...

Się rozpadła, żeby złamała twoje serce,
Sprawiła, że łatwiej byłoby rozszarpać jej świat.
Bo zaczęłam się przyzwyczajać do przypominania ci o tym, że wszystko skończone.
Mam już tego dosyć, ty nie? 


Nie wiedziałam wtedy, czym jest miłość.
Więc, jak możesz powiedzieć, że nic się nie zmieniło
I wciąż żałujesz, że mnie wtedy puściłeś.
Nie wiedziałam wtedy, czym jest miłość,
Więc oto twoja ostatnia piosenka.


Nie będę tą, do której dzwonisz,
Kiedy wszyscy odchodzą,
I kiedy traktujesz ją źle -- nie życz sobie, abym ona była mną.
Teraz, kiedy poszłam naprzód,
Jasne jest, że do siebie nie pasujemy.
Oto twoja ostatnia piosenka.
Nie życz sobie, żeby ona była mną."



wtorek, 17 września 2013

"We are the one true hope, so give me an answer."

Jedna rozmowa potrafi być bardzo oczyszczająca. Nieważne czy była ona o czymś głębokim, czy po prostu była. Ważne, że mogłam powiedzieć wszystko, co mi leżało na sumieniu. Tak ogólnie, to nadal jest dobrze. Jutro kolejna odsłona projektu Młodzi - Młodszym. Cieszę się jak dziecko w Boże Narodzenie. Mam nadzieję, że pozytywne podejście, albo raczej mój zdrowy stosunek do życia pozostanie ze mną jak najdłużej i nie da się jakimś "ludziopodobnym" tworom.
Nie wiem dlaczego niektórzy ludzie czują potrzebę pokazania się z tym, co mają. To, co mają jest tylko materialne. Nie mają tego, co tak naprawdę ważne. Robią to, co ja kiedyś... śmieją się i wygłupiają przy innych, bo chcą ukryć to, jak bardzo nie mogą znieść swoich myśli, lub często i siebie samych. Tak  to już jest -- musisz zostawić pewne rzeczy za sobą i dać im minąć, żeby wreszcie odetchnąć i być szczęśliwym.
O tym opowiada piosenka, którą jutro będę śpiewała.
Ja nie tylko mam nadzieję -- ja jestem nadzieją. Mam moc, siłę i wolę, więc mogę osiągnąć, co tylko chcę. Muszę tylko się odpowiednio postarać, może być ciężko, ale już z nie takich opresji wychodziłam.
Teraz już nie jest tak łatwo mnie złamać. Oczywiście -- jestem wrażliwcem, ale czas, ludzie i doświadczenia odebrały mi część tejże wrażliwości. Nie zniknę. Nie ma mowy.


"Czasami jest ze mną tak źle,
Czuję, jakby ktoś mnie dusił,
Czuję, jakby moje serce tonęło jak kamień.
Te dni mogą stać się tak ciemne, jak zaćmienie na niebie,
Ale ja mogę się podnieść,
Mogę znaleźć światło.


Mogę uciekać, mogę zmienić wszystkie odpowiedzi,
A przynajmniej to, czym mam nadzieję, że będą.


Nie zatrzymam się, 
Nie pozwolę moim pytaniom zaginąć w moich marzeniach.
Nie zniknij.


(...)
Wstań, masz głos, żeby ktoś cię usłyszał.
Jesteś wart więcej niż słowa, daj swojemu płomieniowi płonąć.
Wkrótce go zapalimy.
I znowu, kiedy świeca się wypaliła i już nic nie zostało,
Możesz się zmienić, możesz stać się bezinteresowny.
Nie zostałeś stworzony z kamienia.
Możesz brnąć przez błędy, które wszyscy popełniamy,
Ale trzymaj się.
Nie zniknij.


Nie upadniemy na kolana,
Jesteśmy jedną, prawdziwą nadzieją,
Daj mi odpowiedź.
Wchodzisz w to, czy nie?
Jesteśmy jedną, prawdziwą nadzieją,
Daj mi odpowiedź.
Wszyscy upadamy, wyczołgaj się ze strachu, w którym żyjesz.
Nie poddawaj się.
Nie upadniemy na kolana.
Jesteśmy jedną, prawdziwą nadzieją,
Daj mi odpowiedź."